POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002


Po kradzieży w Pa-Co-Banku

Kasjerka nie pójdzie siedzieć

  Zakończył się proces trojga pabianiczan oskarżonych o obrabowanie Pa-Co-Banku. 23-letnia Iwona M., 27-letnia Beata J. i 26-letni Marcin B. w miniony wtorek dostali wyroki.
   Z kasy banku, początkowo w niewyjaśnionych okolicznościach, zniknęło ponad 86 tysięcy złotych. W wewnętrznym śledztwie o przywłaszczenie pieniędzy oskarżono początkującą kasjerkę Iwonę M. Dziewczyna przed pójściem na zwolnienie lekarskie nie rozliczyła kasy i nie oddała od niej kluczy. Podejrzenia bankowców okazały się trafne.
   Kilka dni później pracownikom Pa-Co-Banku udało się odzyskać klucze. Przyniósł je narzeczony Iwony, Marcin B. Wcześniej jednak z zestawu wyjął klucz do kasy, dlatego została ona otwarta komisyjnie przez ślusarza.
   Poszukiwania Iwony M. trwały kilka dni. Dziewczyna nie wiedziała, co ma zrobić. Rodzina poradziła, by sama zgłosiła się na policję. Tak też zrobiła i została aresztowana.
   Nieuczciwa pracownica podbierała pieniądze od lipca 2000 roku. Przekazywała je swojemu chłopakowi, Marcinowi B., który nie miał z czego spłacić długów, a było ich sporo, i to u pabianickich bandziorów. Oskarżono także Beatę J. - Iwona twierdziła, że koleżance z pracy przekazała 17 tysięcy złotych.
   Marcin B. dodatkowo wyłudził od mieszkanki Bełchatowa 3.800 złotych, a inną znajomą namówił do wzięcia kredytu i zobowiązał się do jego spłaty. Słowa nie dotrzymał.
  Sprawa okradzenia Pa-Co-Banku wyszła na jaw we wrześniu 2000 roku. Proces rozpoczął się jednak dopiero jesienią ubiegłego roku. Beata J. od samego początku twierdziła, że została wrobiona, bo nigdy Iwony M. nie prosiła o żadne pieniądze. Iwona przyznała się już w trakcie pierwszej rozprawy, Marcin B. również nie zaprzeczał, że współpracował z ukochaną. Tej historii pieprzyka dodawał fakt, że kasjerka jest spokrewniona z jednym z członków Zarządu Miasta.
   Za zabranie z kasy kilkudziesięciu tysięcy złotych sąd skazał Iwonę M. na rok i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Do więzienia jednak nie trafi, gdyż karę zawieszono jej warunkowo na cztery lata. Marcin B. posiedzi w celi dwa lata. Sąd nie uwierzył Iwonie i uniewinnił kasjerkę Beatę J.
   Iwona M. w ciągu półtora roku ma zwrócić bankowi całą zrabowaną kwotę - dokładnie 86.897,63 złotego. Zapłaci także grzywnę w wysokości 2.100 złotych.

M. Cessanis