|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
ŚMIERĆ 15-LATKA
Dla
rodziny 15-letniego Pawła, jego przyjaciół i kolegów z gimnazjum środowy
wieczór zakończył się dramatem. Chłopiec zginął w drodze do domu.
Dochodziła godzina dwudziesta. Paweł jechał motorowerem ulicą Smugową w
stronę Waltera Jankego. Wyjeżdżając z ulicy podporządkowanej, nie ustąpił
pierwszeństwa jadącej od strony 20 Stycznia skodzie felici. 15-latek całym
ciężarem ciała runął na maskę wozu, potem upadł na asfalt.
Lekarze pogotowia, którzy przybyli na miejsce, natychmiast rozpoczęli walkę
o życie Pawła. Niestety, reanimacja nie przyniosła efektu - chłopiec
zmarł na miejscu. Miał zmiażdżoną klatkę piersiową i połamane kości
twarzoczaszki.
Ludzie, żeby zobaczyć, co się stało, powychodzili z mieszkań w pobliskich
blokach. Tłum obserwował działania lekarzy i policjantów. Na trawie siedział
brat Pawła.
- Podobno widział, co się stało, bo jechał autobusem - mówi kobieta
z rowerem. - Tata chłopców też jest.
Faktycznie Paweł nie ustąpił przejazdu felicii. Ale czy był w stanie ją
zauważyć? Marek Ostojski, dyrektor szkoły, do której chodził chłopiec,
również był na miejscu wypadku. Według niego Paweł miał utrudnioną widoczność
przez zaparkowaną na ulicy przyczepę od tira, która zasłaniała jeden pas
ruchu. A przecież na Jankego są znaki zabraniające postoju pojazdom ciężarowym.
O swoich wątpliwościach powiadomił policję. Przyczepę sfotografowano.
Inni świadkowie mówią, że 19-letni Łukasz S., który kierował skodą, jechał
dosyć szybko. Dodają, że na Jankego często różni młodzi ludzie urządzają
sobie wyścigi. Kilka godzin po śmierci Pawła ludzie znów byli w oknach,
bo jakiś szaleniec pędził białym samochodem, ścigając się z kimś.
- Tu się dzieją cuda. Ci kierowcy są bardzo nieodpowiedzialni. Jak słyszymy
huk, to zaraz wiadomo, że znów coś się stało - stwierdza pani Mariola,
która mieszka na czwartym piętrze jednego z bloków.
Paweł był bardzo lubianym uczniem. W szkole nie miał żadnych problemów,
uwielbiał grać w piłkę nożną, był wysportowany.
- To dla nas wielka tragedia - mówi Marek Ostojski. - Nie możemy
pogodzić się z tym, co się stało. Dopiero co Paweł miał wystawione oceny,
z wuefu dostał piątkę...
Rada pedagogiczna i uczniowie z Gimnazjum nr 3, podobnie jak rodzina chłopca,
pogrążeni są w żałobie. W szkole odwołano dyskotekę i bankiet z okazji
zakończenia roku szkolnego, które były zaplanowane na dzisiaj i sobotę.
*
* *
Od początku tego roku w powiecie pabianickim wydarzyło się ponad 70 wypadków
i 300 kolizji, również z udziałem dzieci. Zginęło siedem osób. Policjanci
mówią, że najgorsze dopiero przed nimi - miesiące wakacyjne.
Spotkanie motocykla czy motoroweru z samochodem zazwyczaj zawsze kończy
się tragicznie. Miesiąc temu opisywaliśmy zdarzenie na trasie do Dobronia.
26-letni Tomasz P. nie zdążył ominąć pieszego, który niespodziewanie znalazł
się na środku ruchliwej trasy. Przechodzień i motocyklista zginęli na miejscu.
M.
Cessanis
|