|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Kobieta, nad którą znęcał się mąż, sama stanęła przed sądem, bo nie
chciała, by kat widywał się z córką. - Bałam się, że może coś zrobić
dziecku. Kiedyś już Monikę pobił - twierdzi. Jeśli nie zapłaci wyznaczonej
grzywny, zgodnie z prawem trafi do aresztu.
SKATOWANA PRZED SĄDEM
Grażyna i Krzysztof byli zgodnym małżeństwem do czasu, gdy urodziła się
Monika. Krzysztof zawsze chciał mieć syna, a tu taka niespodzianka. Grażyna
dostawała na przykład za to, że dziecko jest chore lub ma brudne ręce.
Mąż wydzielał jej pieniądze na życie - stawka weekendowa wynosiła 20 złotych.
- Sąsiedzi dawali mi na wszystko. On nawet nie chciał słyszeć o kupowaniu
pieluch czy odżywek...
W domu często wszczynał awantury, zazwyczaj bez powodu. Bił żonę pięściami
po brzuchu, kopał, szarpał za ubranie i włosy. Kilkakrotnie groził, że
zabije. Kiedyś dopadł Grażynę i podrapał czymś ostrym po plecach i klatce
piersiowej. Było, że w szale zbił ją paskiem z klamrą. Innym razem wziął
szklankę i cisnął nią w głowę Grażyny, a metalową rurką uderzył w rękę.
Za
rodzinne bijatyki w ubiegłym roku stanął przed sądem. Dostał półtora
roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
Życie w
lęku
Od roku Grażyna nie mieszka z mężem, ukrywa się przed nim. Czasami śpi
u rodziców w Łodzi, częściej w wynajętym mieszkaniu w Pabianicach. Mówi,
że nie buntuje córeczki przeciwko ojcu, ale boi się, że i jej może zrobić
krzywdę. Dlatego nie dopuszcza do spotkań, które wyznaczył sąd. Zgodnie
z zarządzeniem, Krzysztof powinien widywać się z Moniką we wtorki, czwartki
i w niedziele. Tak było do momentu, gdy - jak twierdzi Grażyna - podniósł
rękę na dziecko. Wtedy zabroniła spotkań.
W
połowie maja tego roku sąd w Pabianicach zadecydował, że Grażyna nie powinna
utrudniać mężowi kontaktów z dzieckiem i wyznaczył jej grzywnę z możliwością
zamiany na areszt. Przed Dniem Dziecka skazana złożyła zażalenie.
-
Nie mam pieniędzy. Kto się zaopiekuję Monią, gdy ja trafię za kraty? Jak
można było zrobić coś takiego?...
Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny w Łodzi uznał, że Monika z
tatą powinna się widywać, ale w obecności kuratora. Lekarze i psychiatrzy
stwierdzili, że dziecko przez wiele lat żyło w lęku, wielokrotnie było
świadkiem agresji ojca, dlatego nie powinno zostawać z nim samo. Taka opinia
sądu nie przekonała.
Stan zagrożenia
Cztery lata temu Krzysztof wniósł pozew o rozwód. Sprawa ciągnie się do
dziś. Wystąpił też o przejęcie opieki nad Moniką, gdyż uważa, że Grażyna
jest złą matką. W ubiegłym roku próbował wymeldować żonę i córkę z mieszkania
na Bugaju. Grażynie zarzuca, że chciała usunąć ciążę, nie zajmowała się
domem i zaniedbała leczenie próchnicy zębów u córki.
Według niego zablokowanie kontaktów z Moniką to próba wyeliminowania go
z życia dziecka. On ma być tylko od dawania pieniędzy. Zapewnia, że nigdy
nie uderzył żony ani córki.
- Żona sama się okaleczyła, a później zrobiła obdukcję. Kiedy widywałem
się z dzieckiem, jeździliśmy do lunaparku i na działkę. Monika była zadowolona...
Grażyna mówi, że mąż nadal jej grozi, a prokuratura prowadzi kolejne dochodzenia.
Kobieta uczestniczyła w terapii dla ofiar przemocy.
- Bardzo kocham Monikę i chcę dla niej jak najlepiej. Jest bardzo chorowitym
dzieckiem, do tego zaczyna naśladować złe zachowanie ojca - kopie i krzyczy.
Ma bardzo słabą psychikę.
Karta przetargowa
Na początku tego roku Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno - Konsultacyjny orzekł,
że lepsze kwalifikacje wychowawcze posiada Grażyna. Rozumie potrzeby córki,
również obecność ojca w życiu dziecka. Chociaż konflikt rodziców, w jakim
tkwi, jest bardzo ostry, Monika nie jest wrogo nastawiona do taty.
Znęcanie się nad rodziną nie jest, w myśl naszego prawa, wyjątkowo groźnym
przestępstwem. Sprawca jest od ofiary odizolowany dopiero po wydaniu
skazującego wyroku, a postępowania sądowe trwają latami. Konflikt narasta
i może dojść do prawdziwego dramatu. Chociaż Krzysztof był skazany za znęcanie,
sąd pozwolił mu na widywanie się z córką. Nie można dziwić się Grażynie,
że nakazu nie przestrzegała. Szkoda tylko, że w tym konflikcie kartą przetargową
stało się dziecko.
M.
Cessanis
|