|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Dzienny Ośrodek Adaptacyjny działający przy ulicy Jana Pawła II od sześciu lat czeka na przeniesienie do budynku przy ul. Cichej 24. Pracownicy, niepełnosprawne dzieci i ich rodzice od lat zbywani są jedynie obiecankami. Na remont budynku wciąż nie ma pieniędzy. Nie kryją żalu zarówno do poprzedniej ekpiy rządzącej, jak i do obecnych włodarzy. Nic się nie dzieje
W przyszłym roku placówce stuknie dziesięć lat. Przebywa w niej obecnie
ponad trzydziestu podopiecznych cierpiących na autyzm, zespół Downa, ciężkie
porażenie mózgu - w kolejce czeka kilkudziesięciu niepełnosprawnych. Pieczę
nad budynkiem przy ul. Cichej sprawuje miasto. Sześć lat temu, gdy powstała
koncepcja przeniesienia do niego DOA, obiekt odgrzybiono, zabezpieczono
także fundamenty. Od blisko trzech lat przy Cichej nie dzieje się nic.
Obiecanki
Rodzice liczyli, że jakieś pieniądze na tak szczytny cel załatwi Leszek
Maliński, tym bardziej że kilkakrotnie obiecywał. Pożyczka z Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony Środowiska trafiła się jednak prałatowi Ryszardowi Olszewskiemu,
który zapragnął oczyszczalni ścieków i nowych grzejników w ośrodku wypoczynkowym
w Woli Pszczółeckiej. Kasa na tę inwestycję popłynie także z budżetu miasta.
Marsz ciszy
Gdyby obiekt przy Cichej doprowadzono do stanu używalności jakieś pięć
lat temu, wówczas wystarczyłoby na to około 2,5 miliona złotych. Obecnie
potrzeba o 2 miliony złotych więcej. Rzecznik prasowy ratusza poinformował
nas, że na remont budynku zarezerwowano w budżecie miasta 234 tysiące złotych.
Za te pieniądze podobno ma być wykonana dokumentacja techniczna i przyłącze
kanalizacyjne. Kiedy zacznie się generalny remont? Tego nikt nie potrafi
powiedzieć.
M.
Cessanis
|