POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002


Klub bandytów

   Blok przy ulicy Podleśnej 12 stał się miejscem spotkań mieszkającej na Bugaju młodzieży. Na początku było spokojnie, wkrótce jednak rozpoczęła się dewastacja klatek schodowych i piwnic. Jest coraz gorzej - mówią lokatorzy.

Pobojowisko

   W klatkach schodowych małolaty zaczęły przesiadywać kilka tygodni temu. Ludzie im pozwolili, bo było zimno. Młodzi obiecali, że będą zachowywać się kulturalnie.
   - Spokojnie było do momentu, gdy pierwszy raz zwróciłem im uwagę o rzucaniu niedopałków papierosów - mówi Zbigniew Rybicki, który pismo w sprawie dewastacji w bloku skierował tuż przed świętami do prezesa Rady Nadzorczej PSM. - Potem oprócz petów leżały jeszcze rzucane plastikowe i szklane butelki po napojach...
   W piątek, 22 marca, około godziny 22.00 pan Zbigniew wrócił z pracy. Gdy wszedł do klatki schodowej, zaniemówił. Pomieszczenie wyglądało jak pobojowisko: ściany opalone, sufit też, drzwi od wejścia do piwnic wystawione z futryny, i unoszący się w powietrzu smród zwietrzałego piwa i spalenizny.
   - Buty, które stały przy moich drzwiach, zalane były moczem. Włącznik od światła wyrwany ze ściany i pomalowany sprejem. Tak właśnie młodzież podziękowała za gościnę...
   Nielaty zniszczyły także tablicę ogłoszeniową. W kilku miejscach ją podpaliły i rozerwały instrukcję przeciwpożarową. Po awanturze jedna z lokatorek przegoniła chamskie towarzystwo.

Synalek z PSM

   W piśmie do prezesa Rady Nadzorczej spółdzielni Zbigniew Rybicki napisał, że razem z bandą wandali był syn jednego z pracowników PSM. Z relacji Rybickiego wynika, że młodzi wandale w piwnicach dobierali się do rur gazowych.
   W bloku 285 policja interweniowała już wielokrotnie. Ostatnio jeden z chuliganów zapukał do mieszkania starszej lokatorki i przedstawił się jako syn sąsiadki. Oświetlenie na klatce schodowej było słabe, kobieta zaufała i drzwi otworzyła. Wtedy młokos złapał ją za szyję i tak zaczął szarpać, że aż z nóg spadły jej pantofle. Ludzie twierdzą, że bandyci grozili kilku lokatorom.
   - Zniszczyli też domofon i drzwi wejściowe - kontynuuje Rybicki. - Z tego, co wiem, ta grupa grasowała wcześniej w sąsiednim bloku. Powinni ponieść karę.
   W święta wielkanocne łobuzy lokatorom z parteru obrzucili okna jajkami i kamieniami. Ci wystraszeni bali się zasnąć.

Dewastacja od lat

   Pozostali lokatorzy, z którymi rozmawiałem, nie byli pewni, czy to właśnie ci młodzi ludzie, którzy w bloku kręcą się od kilku tygodni, narobili tyle szkód. Faktem jest jednak, że klatka wyglądem przypomina slamsy.
   - Pamiętam, że gdy wprowadzaliśmy się do tego bloku, to na zebraniu z przedstawicielami PSM zapewniano nas, że klatki co dziesięć lat będą odświeżane. Dziesięć lat jednak minęło, a brud jest coraz większy - opowiada pani Hanna. - Niszczone jest wszystko, nawet żarówki powykręcali. Raz było włamanie do mojej komórki. Przebili ścianę od sąsiedniej piwnicy, ale nic wielkiego nie ukradli...
   Pani Aniela: - Nigdy nie widziałam, żeby ci młodzi ludzie robili coś złego. Nigdy też mnie nie zaczepiali. Dewastacja trwa tu od lat...
   Marek Kwiatkowski, rzecznik prasowy Pabianickiej Spółdzielni Mieszkaniowej: - Zarząd spółdzielni, a także administracja, o zdarzeniach, które miały miejsce, powiadomiły policję. Sprawa jest poważna i nie można jej zlekceważyć. Spółdzielnia będzie się starała odświeżyć zniszczoną klatkę...
   Czy w bloku będzie porządek? To niestety w dużej mierze zależy od samych lokatorów, którzy nie zawsze sprawdzają, komu otwierają drzwi. I chociaż w bloku 285 jest domofon, drzwi wejściowe bardzo często stoją otworem. Reakcja jest po fakcie.
Imiona lokatorek zostały zmienione

M. Cessanis