|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Bardzo pracowity
złodziej
Paweł doskonale wie, jak wygląda rozprawa sądowa. Na ławie oskarżonych
zasiadał kilkakrotnie, a policyjną kartotekę ma bogatą. Niczego nie nauczyły
go wymierzane kary, wprost przeciwnie - częściej rozrabiał. W tym roku
znów zasiądzie na ławie oskarżonych.
Przez lata mieszkał, a raczej bywał, w mieszkaniu przy ul. Łaskiej, w którym
żyła też jego matka z konkubentem. Żadne z nich nie pracowało na stałe,
utrzymywali się z prac dorywczych. Paweł dorabiał "na czarno" w jednym
z gospodarstw rolnych w Rzgowie. Dostawał cztery złote za godzinę, pielił
rośliny z perzu i wytrząsał doniczki. Czasami, gdy wykonywał opryski, stawka
wzrastała do pięciu złotych.
W młodości żył na bakier z prawem i z matką. Nigdy nie potrafili się dogadać.
Wagarował, nie ukończył nawet podstawówki. Ostatnio został eksmitowany
z rodzinnego lokum, więc przeniósł się do mieszkania przy ulicy Narutowicza.
Matka twierdzi, że w domu też często nie bywała, bo odwiedzała młodszego
syna w zakładzie poprawczym w Ignacewie.
Złodziejski
rynek
Znajomi wspominają, że "ręce to Paweł zawsze miał lepkie do cudzego".
Siedem lat temu próbował ukraść malucha. Dostał się do środka, zerwał obudowę
kierownicy, zdemontował stacyjkę, ale auta nie uruchomił. Zabrał za to
nóż, klucze samochodowe i śrubokręty. Kiedy indziej ukradł fiata oraz rower
górski. W 1996 roku sąd skazał go na dwa lata więzienia.
Na złodziejski rynek powrócił w 1998 roku i wziął się ostro do roboty.
Najpierw kobiecie skradł pieniądze, za co dostał rok i osiem miesięcy w
zawieszeniu na cztery lata. Taka kara nie powstrzymała go. W wakacje razem
z kolegami obrabował mieszkanie przy ulicy Moniuszki, zabierając dwa telewizory,
magnetowid, telefon, budzik, złoty pierścionek, krajalnicę, maszynkę do
mięsa i alkohole różnych marek.
Kiedyś Paweł pojechał na gościnne występy do Kielc. Zwinął sprzęt medyczny
i otrzymał osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu plus dozór
kuratora.
Podrobiony
czek
Wpadł 20 sierpnia ubiegłego roku, gdy w banku PKO BP przy ulicy Zamkowej
29 próbował zrealizować podrobiony czek na 850 złotych. Tego dnia około
godziny 16.00 kasjerka ze sklepu przy ulicy Smugowej powiadomiła policję,
że nieznany sprawca ukradł jej i koleżance torebki z dokumentami i pieniędzmi.
Sławomira B. w torebce miała czeki, które natychmiast zastrzegła.
Paweł G. w banku zjawił się około 17.00. Kasjerka zorientowała się, że
wypisany czek jest tym zastrzeżonym, i pod pretekstem sprawdzenia podpisu
przekazała go koleżance. Ta zadzwoniła po policję. Paweł G., paląc papierosa,
czekał przed bankiem na potwierdzenie wiarygodności pisma. Gdy zobaczył
nadjeżdżający radiowóz, uciekł.
Pabianiczanin został zatrzymany. W czasie przesłuchania opowiadał, że w
dniu, kiedy pojawił się w banku, wrócił z pracy około godziny 16.30. Gdy
siedział na przystanku autobusowym przy dworcu PKP, podszedł do niego mężczyzna
i powiedział, że został okradziony. Ponoć poprosił o wyciągnięcie pieniędzy
z konta na swoje nazwisko. Czek wypisał na Pawła G. i razem pojechali do
PKO. Tajemniczy okradziony miał czekać przed budynkiem.
Ochroniarz banku zeznał, że na 24-latka czekało dwóch innych mężczyzn,
jednak w chwili pojawienia się policji rozeszli się w różne strony.
Pawła G. prokuratura oskarżyła o próbę wprowadzenia do obiegu podrobionego
środka płatniczego. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Akt oskarżenia
jest już w sądzie.
M.
Cessanis
|