|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Kilkudziesięciu uzbrojonych po zęby policjantów ruszyło na fanów Śląska
Wrocław, którzy pojawili się w Pabianicach w środę...
OBŁAWA NA KIBICÓW
Pociąg pospieszny z Wrocławia do Łodzi wyruszył po dziesiątej. Przez Pabianice
przejeżdżał o godzinie czternastej. Gdy minął stację, nagle zatrzymał się
przy młynach. Ze składu wyskoczyło około pięćdziesięciu młodych ludzi,
którzy wymachiwali szalikami, skandowali. Na ulicy Zamkowej wpakowali się
do tramwaju 41. Wcześniej przewrócili kosze na śmieci i naubliżali
kilku pasażerom.
Informacja o grasujących szalikowcach szybko trafiła do Komendy Powiatowej
Policji. Zmobilizowano wszystkie siły, a na Zamkowej pojawiło się kilka
radiowozów pędzących na sygnale.
Jeden z naszych Czytelników stał na tym samym przystanku, co wrocławianie,
czekając na tramwaj. Opowiada, że zachowywali się skandalicznie.
- Ich odzywki były strasznie wulgarne, jeszcze czegoś takiego nie słyszałem.
Jeden podszedł do mnie i spytał, za kim jestem. Nie wiedziałem, co powiedzieć,
na moje szczęście podjechał tramwaj. Oni wsiedli, ja poczekałem na następny....
Przeszukali
i spisali
Policyjna eskorta pilotowała tramwaj do Ksawerowa. Na granicy z
Łodzią czekali łódzcy funkcjonariusze z tak zwanej sekcji zabezpieczenia
miasta. Wrocławianie spieszyli na mecz swojej drużyny z łódzkim Widzewem.
Woleli wysiąść w Pabianicach i stąd podróżować tramwajem (pociąg zatrzymali
sami, jeden z młodych mężczyzn zaciągnął hamulec bezpieczeństwa). Chcieli
w ten sposób uniknąć spotkania silniejszej grupy kibiców Widzewa.
Funkcjonariusze zatrzymali tramwaj na ostatnim przystanku w Ksawerowie.
Ze środka wyciągnęli kibiców i kazali ustawić się przy ścianie. Każdego
wylegitymowali, przeszukali i spisali.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kibice mieli przy sobie trochę "sprzętu".
Kilkunastu było pijanych, a w tramwaju zachowywali się bardzo nieprzyzwoicie.
- Poza tym jechali bez biletów - mówi Dariusz Karpecki, oficer prasowy
Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach. - Wiadomo, że kibice bywają
niebezpieczni. Tym razem na szczęście nikomu nie zrobili krzywdy.
Pabianiccy policjanci na słowo "kibic" czy "szalikowiec" są wyczuleni.
Pseudokibice w grupie bywają nieobliczalni. Kilka lat temu fani jednej
z drużyn, którzy pojawili się w naszym mieście, zdemolowali policyjne radiowozy.
W 1998 roku w artykule "Tygrysy kontra szaliki" pisaliśmy o bijatyce, do
jakiej doszło na meczu koszykarek "Polfy" grających z ŁKS-em Żywiec. Kibice
mieli po kilkanaście lat, do stłumienia ich agresji musieli się włączyć
strażnicy miejscy i pracownicy Zakładu Ochrony Mienia.
Policjant
to wróg
Totalnee zagrożenie stwarzają kibice, a raczej pseudokibice piłki nożnej.
Ich ulubioną rozrywką jest demolowanie pociągów i tramwajów.
Największymi wrogami pseudokibiców są policjanci, a dopiero potem klubowi
antagoniści. Mają bardzo specyficzne poczucie honoru. Pożądana jest jak
największa liczba obrażeń, z którymi obnoszą się i licytują, kto ma cenniejsze.
Rany i blizny są oceniane według specjalnego "kodeksu kombatanckiego".
Najcenniejsze są rany głowy, wybite zęby czy połamane ręce.
- Ci, którzy się leją, nie kibicują własnej drużynie. To chuligani -
uważa Marcin, zagorzały fan Widzewa. Wspomina, jak ostatnio w Kutnie
bojówka jego drużyny ("destroyersi") pokonała kibiców Legii. - Każdy
klub kibica ma swoją tak zwaną bojówkę. Jednak dziewięćdziesiąt procent
osób, które przychodzą na mecze, zachowuje się spokojnie. Chuligani stanowią
tylko cząstkę. Biją się przed albo po meczu.
Odważni
w grupie
Według Ewy Kudanowskiej, dyrektor Powiatowej Poradni Psychologiczno-
Pedagogicznej w Pabianicach, zachowanie kibiców wynika z poczucia siły,
jaką daje im bycie w grupie. Z reguły są to dzieciaki z problemami,
które szukają akceptacji.
- Niewiele potrzeba, by obudziły się w nich emocje. Agresja rośnie w
momencie spotkania się z przeciwnikami. Działanie pseudokibiców jest impulsywne.
Grupy silne często ściągają do siebie osoby słabe, które realizują się
właśnie poprzez agresję. Trudno powiedzieć, w jakim stopniu ich zachowanie
jest świadome.
Pseudokibice uważają się za twardzieli, bo nie boją się cierpienia fizycznego.
Potrafią zadawać ciosy, przyjmować je i odpierać. Ale twardzi i odważni
są tylko w grupie.
M.
Cessanis
|