|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Trzech
groźnych przestępców wydostało się zza krat...
BANDYCI NA WOLNOŚCI
Plan
ucieczki mieli bardzo prosty. Wystarczyło, żeby skrępować strażnika i zabrać
mu klucze od wyjścia ewakuacyjnego. W sobotę im się udało.
16-letni Bartek z Lublina i Dawid z Hrubieszowa oraz o rok starszy
Rafał
z Warszawy do Zakładu Poprawczego w Ignacewie koło Konstantynowa Łódzkiego
trafili pod koniec lutego. Będąc w trakcie kwarantanny, przebywali w schronisku
dla nieletnich. Za kraty trafili za włamania i rozboje oraz kradzieże.
Rafał ma na koncie dodatkowo usiłowanie zabójstwa.
W sobotę rano przebywali w odizolowanym pomieszczeniu. Strażnika poprosili,
żeby otworzył drzwi, bo chcieliby wyrzucić śmieci. Gdy spełnił życzenie,
bandyci rzucili się na niego. Jeden go dusił, pozostali dwaj okładali pięściami.
Zapamiętał, że któryś zamierzył się na niego kijem od szczotki. W tym momencie
stracił przytomność.
Przestępcy zabrali ochroniarzowi pęk kluczy i pobiegli do magazynu po prywatne
ubrania. Później otworzyli wyjście ewakuacyjne i już byli na wolności.
Ślad po nich zaginął.
Skatowany
strażnik trafił do pabianickiego szpitala. Lekarze oceniają jego stan
jako dobry. On sam nie chce udzielać informacji na temat sobotniego zajścia.
O zdarzeniu rozmawiać nie chce też dyrektor poprawczaka, Grzegorz Gajur.
Policja podejrzewa, że uciekinierzy będą się kierowali w rodzinne strony.Niewykluczone,
że będą podróżować okazją, dlatego funkcjonariusze ostrzegają kierowców
przed nastolatkami próbującymi zatrzymywać auta.
Wszystkie osoby, które zauważyłyby podejrzanie wyglądających nastolatków,
proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji (tel. 997, 22-53-300).
*
* *
W poprawczaku w Ignacewie afera goni aferę. Nie ma roku bez ucieczek, zakład
jest źle strzeżony i młodzi przestępcy robią w nim, co chcą. Ignacew to
nie tylko ucieczki, ale też tworzenie przez wychowanków wewnętrznej hierarchii
("grypsery"). Mordercy byli, i prawdopodobnie są nadal, wcielani do ekipy
przywódców. Wzajemne wykorzystywanie się skazanych było tajemnicą poliszynela.
Ucieczki będą zawsze, bo poprawczak należy do placówek półotwartych.Wychowankowie
mogą wychodzić na przepustki, z których lubią nie wracać. Jeśli już mowa
o przepustkach, to warto przypomnieć, że jeszcze w tym miesiącu przed Sądem
Rejonowym w Pabianicach ma stanąć sześciu pracowników poprawczaka w Ignacewie,
którym prokuratura zarzuca, iż zbyt hojnie nagradzali podopiecznych. Razem
z byłym dyrektorem zakładu udzielali młodocianym bandytom wydłużonych urlopów
wypoczynkowych. Zamiast sześćdziesięciu dni w roku - jak przeiwdują przepisy
- przestepcy na wolności szaleli nawet ponad sto dni. Proceder trwał od
lipca 1998 roku.
Dwa lata temu Sąd Okręgowy w Łodzi, który nadzoruje działalność poprawczaka,
starał się o to, by w Ministerstwie Sprawiedliwości placówkę zamienić z
półotwartej na zamkniętą. Do dzisiaj nic się nie zmieniło.
M.
Cessanis
|