|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Awantura o rynek
O tym, że nie będą mieli gdzie handlować, kupcy z targowiska przy ul.
Moniuszki dowiedzieli się nagle. Z dnia na dzień zabroniono im wykładania
towaru na zadaszone stoły od strony ul. Południowej.
Przedstawiciel firmy "Pab Targ" poinformował ich, że teraz przejdą w to
miejsce właściciele sadzonek. Handlarzom zapronowano, by swoje kramiki
z odzieżą rozstawili w innych miejscach. Zbojkotowali decyzję i 1 marca
(w piątek) przyjechali na rynek. Towar wypakowali na stoły. Zjawiła się
Straż Miejska i policja.
- Regularnie opłacamy rezerwacje na te miejsca. W ciągu roku wpłacamy
ponad tysiąc złotych. Z sadzonek będą mniejsze pieniądze, bo sezon trwa
trzy miesiące.
Kupcy sugerują przykrywkę dla interesu z grupami przyjeżdżającymi do
Pabianic z Rosji i z Ukrainy. W czwartek po południu autokary ustawiły
się na parkingu przy Południowej, a handlowcy ze Wschodu wyłożyli towar
na stoły z dachami.
- Tu nikt ich nie sprawdza, dadzą trochę grosza mundurowym i spokojnie
handlują. Może więcej płacą Pab-Targowi?...
Lokalni kupcy zastanawiają się, komu tak naprawdę zależy na ich usunięciu.
Z "sadzonkami" Pab Targ podobno zrobił zebranie, "ciuchy" nie zostały zaproszone
na rozmowę.
- Dotarło do nas, że mają być zrobione aleje: kwiatowa, odzieżowa, warzywna
i owocowa. Ale nam zaproponowano miejsca do handlowania w różnych miejscach.
Mielibyśmy stać między marchewką a rybami...
Kupcy zapowiedzieli, że będą interweniowali u wiceprezydenta Jarosława
Pindera, który nadzoruje działanie miejskiego targowiska. Próbowaliśmy
skontaktować się z szefami firmy "Pab Targ". Niestety, telefon nie odpowiadał.
M.
Cessanis
|