|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Nielegalna noclegownia
Właściciele prywatnych firm wynajmujących lokale na drugim piętrze budynku
mówią, że to zaczęło się jakieś dwa, może trzy tygodnie temu. Wówczas w
kilku pomieszczeniach technicznych należących do PRIB-u zamiast biurek
stanęły łóżka. Później wprowadzili się lokatorzy, wydano im pościel i klucze.
Gości przybyło
Na początku przy ul. Orlej miało spać siedmiu rosłych mężczyzn, lecz z
Gdańska przyjechało ich ośmiu. Łącznie robotników jest kilkunastu, a w
naszym mieście zamieszkali, gdyż pracują przy budowie marketu przy ul.
Traugutta. Są odpowiedzialni za tak zwane roboty pokryciowe, zajmują się
też kanalizacją.
Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjno Budowlanych nie ma hotelu robotniczego,
dlatego zarząd wpadł na pomysł, że przecież podwykonawców można udomowić
w biurowcu. W biurowcu, jak sama nazwa wskazuje, winny znajdować się
biura, a nie noclegownia.
Robotnicy mają do dyspozycji ogólnodostępną toaletę i kuchenkę. Ze sprzętów
korzystają też pracownicy prywatnych firm, które na tym samym piętrze mają
swoje siedziby. Jest tu biuro wyceny nieruchomości, biuro architektoniczne,
rachunkowe, pracownia geodezyjna oraz kancelaria radcy prawnego.
Jak w koszarach
Informację
telefoniczną o dziwnym hoteliku dostaliśmy w piątek. Anonimowy mężczyzna
opowiadał, jak to po południu przed "hotelowymi" pokojami stoją gumiaki,
a w toalecie leżą włosy łonowe. Jeden ze spotkanych na korytarzu mężczyzn
opowiada, że w biurowcu jest jak w wojsku. Bo to w koszarach buty stały
przed drzwiami, a na ich czubkach leżały śmierdzące onuce.
- W kuchni jest brudno. To straszne, bo do naszych firm przychodzą różni
ludzie, a my się musimy wstydzić...
Według naszych informacji przedsiębiorcy próbowali interweniować w sprawie
noclegowni, ale to nie przyniosło rezultatów. Śpiący robotnicy nie mają
żadnych warunków, by po robocie wykąpać się. Lepiej nie myśleć, jak radzą
sobie z poranną toaletą.
Budynek przy ul. Orlej nie jest przystosowany do działalności hotelowej.
PRIB robi to nielegalnie.
Szukamy
sensacji
Wojciech Moder, prezes zarządu przedsiębiorstwa, uważa, że to, gdzie i
w jakich warunkach nocują podwykonawcy, to wewnętrzna sprawa PRIB-u. Nasze
zainteresowanie sprawą nazwał wyszukiwaniem sensacji.
- Firmy zamiejscowe mają u nas swoją bazę, przechowują sprzęt, parkują
samochody, udostępniliśmy im świetlicę i biura - mówił wczoraj w rozmowie
z naszym reporterem.
- Biura zmieniły się jednak w pokoje hotelowe...
- Powiedzmy, że są to miejsca odpoczynku...
Podwykonawcy zajęli w biurowcu łącznie pięć pokoi w końcu korytarza. Zachowują
się spokojnie. Problem w tym, że PRIB nie zapewnił im żadnych wygód. Bo
co to za spanie po kątach w biurowcu, który zupełnie się do tego nie nadaje?
Robotnicy nie zgłaszają sprzeciwów, bo przyjechali zarobić trochę grosza.
Oburzenie podnajemców lokali jest zrozumiałe.
M.
Cessanis
|