POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002


   Jerzy Kulicki stanął przed kolejnym życiowym wyzwaniem. Dał się zamknąć w specjalnej komorze, w której temperatura sięgała minus 160 stopni Celsjusza. W takich warunkach klimatycznych umiera każda forma życia. Pabianiczanin przeżył, a co więcej, czuł się jak nowo narodzony...

DAŁ SIĘ ZAMROZIĆ

   Kiedy najpopularniejszy strażak w Polsce, uczestnik programu "Big Brother", przebywał w Rudzie Śląskiej, gdzie brał udział w balu charytatywnym na rzecz dzieci uzależnionych, postanowił wykorzystać wolną chwilę i zamknąć się w lodowej komorze Górnośląskiego Centrum Rehabilitacji i Medycyny Fizykalnej. Kriokomora, w której temperatura sięga minus 160 stopni, wykorzystywana jest do celów leczniczych i profilaktycznych. Przed każdym wejściem trzeba przejść szereg badań. Zawsze jest ryzyko i strach. 

Igły potu

   - Nie wiedziałem, co mnie czeka. Jestem raczej ciepłolubem, a tu miałem wejść w strefę, przy której arktyczny mróz to pikuś. Lekarz, który ze mną rozmawiał przed wejściem, opowiadał o zbawiennym działaniu zimna na ludzki organizm. Zapewniał, że po seansie będę się czuł doskonale - opowiada. - Dobra, dobra, pomyślałem, ale jeśli nie spróbuję, to nie uwierzę.
   Jurkowi najpierw zmierzono ciśnienie, gdyż zaburzenia krążenia są jednym z przeciwskazań w tego typu terapii. Inne to klaustrofobia, niedoczynność tarczycy, ropne schorzenia skóry lub zapalenie płuc.
   - Nie wolno się bać, bo wtedy człowiek się poci, a każda kropla zamienia się w igłę. Wtedy nastąpiłoby poparzenie ciała.
   Po badaniach lekarskich pabianiczanin musiał wskoczyć w specjalny strój: czapkę, spodenki, rękawice i wełniane skarpety. Do komory mógł wejść tylko w maseczce chirurgicznej, dodatkowo wysłanej kilkoma warstwami gazy. Pod żadnym pozorem nie mógł bezpośrednio wdychać zmrożonego powietrza.

W otchłani zimna

   - Ubrany jak na ostatki wszedłem do komory przygotowawczej, w której było "zaledwie" minus sześćdziesiąt stopni. Po kilkudziesięciu sekundach otworzyły się grube na pięćdziesiąt centymetrów drzwi komory głównej, zza których buchnęły na mnie opary azotu. Z pewną nieśmiałością wkroczyłem w otchłań, gdzie widoczność wynosiła sześćdziesiąt centymetrów...
   Podczas pobytu w kriokomorze trzeba bez przerwy chodzić w kółko. Trzeba też uważać, by niczego nie dotknąć, bo można stracić kawałek skóry. Warunki panujące wewnątrz - powietrze oczyszczone ze wszelkich zanieczyszczeń i praktycznie zerowa wilgotność - sprawiają, że odczucia osób wchodzących do kriokomory są bardzo pozytywne. W środku nie czuje się zimna w potocznym tego słowa znaczeniu, a raczej pieczenie odsłoniętych części skóry, jakby z uczuciem delikatnego "pokłuwania" tępą igłą.
   - Wszystkie mięśnie po kilku sekundach gwałtownie, ale nie boleśnie, zaczęły się kurczyć. Mój organizm doznał szoku, bronił się. Kurczyły się naczynia krwionośne skóry i tkanki podskórnej. Zmniejszył się przepływ krwi, przez co zahamowane zostało oddawanie ciepła.
   Organizm oczyszcza się z toksyn. Tak skrajnie niska temperatura przyspiesza też reakcje hormonalne. W kriokomorze można przebywać maksymalnie trzy minuty.
   - Wydaje się, że wszystkie członki kurczą się w zastraszająco szybkim tempie. Kiedy narasta pieczenie, przychodzi myśl, co będzie, jeśli drzwi się nie otworzą. Po dzisięciu minutach delikwenta można jeszcze odratować. Zacząłem sobie powtarzać: "Tylko bez paniki"...

Ciepła fala

   Po trzech minutach drzwi komory otworzyły się...
   - Kiedy wychodziłem w chmurze azotu, uderzyła we mnie niesamowita fala ciepła. Różnica temperatur to ponad sto stopni. Czułem setki mrówek chodzących po całym ciele.
   Kulicki ściągnął czapkę, rękawiczki i grube skarpety. Przebrał się w strój sportowy. Po pobycie w kriokomorze należy obowiązkowo wykonać kilka ćwiczeń fizycznych, które poprawią krążenie i rozgrzeją ciało. Energia go rozpierała. Bał się, że uszkodzi przyrządy, na których ćwiczył.
   - Jeszcze nigdy nie byłem tak pobudzony. Przez kilka godzin czułem, jak krew krąży mi szybciej w każdej części ciała. Myślę, żę viagra ma poważnego konkurenta. Czułem się bardzo dobrze, byłem wesolutki jak nastolatek (to za sprawą hormonu dobrego samopoczucia - red.).

Życiowe wyzwania

   Jerzy Kulicki w programie Wielki Brat dał się poznać jako człowiek doskonale radzący sobie w ekstremalnych sytuacjach. Każdego dnia ćwiczył w ogrodzie, biegał. Jest bardzo wysportowany, uprawia wspinaczkę wysokogórską.
Sam przyznaje, że lubi stawiać sobie kolejne, wyższe poprzeczki. W maju wybiera się na czwartą edycję najbardziej ekstremalnego rajdu w Polsce, jaki odbywa się w Pieninach, Gorcach i Beskidzie Sądeckim. Poza tym nadal pracuje w straży pożarnej w Łodzi. Nie otrzymał jeszcze żadnej konkretnej propozycji współpracy ze strony chociażby telewizji TVN.

* * *

   Około 2500 lat przed naszą erą Egipcjanie stwierdzili, że zimno działa uśmierzająco na miejsca urazu i ma właściwości przeciwzapalne. Konstruktorem pierwszej kriokomory w Polsce był Zbigniew Raczkowski z Instytutu Niskich Temperatur i Badań Strukturalnych Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu. Powstała w 1989 roku, jako druga w Europie i trzecia na świecie.
   Kriopterapie mogą być przydatne w leczeniu depresji. Przekonali się już o tym Japończycy. Na świecie bada się zastosowanie zimna w hamowaniu rozwoju wirusa HIV. Leczenie zimnem wpływa pozytywnie na wydolność organizmu i kondycję.
   - Do kriokomory wybieram się ponownie. Polecam ją wszystkim, nawet tym, którzy wolą wygrzewanie w upalne dni na gorącym piasku.

M. Cessanis