|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Skandal w mieście. Młodzieżówka SLD propaguje hasło "załóż gumę na instrument".
Członkowie nauczają, jak wciągać na członka. Protestują panie kościółkowe
z kilku parafii...
KONDOM W RADZIE MIASTA
W
Dniu Zakochanych studenci i uczniowie pabianickich szkół średnich należący
do Stowarzyszenia Młodej Lewicy Demokratycznej przeprowadzili w mieście
akcję "Walentynki". Miała na celu "propagowanie mądrego planowania
rodziny, ochrony zdrowia, a także zapobiegania ciąży poprzez stosowanie
środków antykoncepcyjnych".
Prezerwatywa
ciągle żywa
Po południu przed domem handlowym "Trzy Korony" członkowie SMLD rozdawali
ulotki i książki poruszające problem HIV i AIDS, które wyjaśniały, w jaki
sposób można zarazić się nieuleczalną chorobą oraz jak wyeliminować zagrożenie.
Przechodniom wręczali również publikacje o antykoncepcji (w tym o stosowaniu
pigułek) i macierzyństwie, w których swoje historie opowiadają m.in. Maryla
Rodowicz, Agata Młynarska, Kayah i Katarzyna Dowbor. Dołączali też prezerwatywy.
Materiały zasponsorowali producenci środków antykoncepcyjnych.
Kampania
przeszłaby bez większego echa, kiedy jednak młodzież rozdawała rówieśnikom
środki antykoncepcyjne, przed ratuszem zaczęły się zbierać panie z Ligi
Polskich Rodzin i Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Inicjatywa była
oddolna, wyszła od świeckich działaczek przykościelnych grup w wieku 30-70
lat. One też dostały po prezerwatywie. Schowały je do portfeli, uznając
kondomy za dowody rzeczowe w sprawie demoralizowania przechodniów. Bacznie
obserwowały, komu lewicowy narybek rozdaje środki antykoncepcyjne. W rozmowie
z reporterem "Nowego Życia Pabianic" nie kryły swojego oburzenia.
-
Oni dają te paskudztwa dwunastoletnim dziewczynkom. O, niech pan zobaczy,
tej dali dwie prezerwatywy! Kto stoi za tą wstrętną akcją? To jest dzień
świętego Walentego. Kwiaty powinni wręczać, a nie takie coś - nie kryła
emocji Kazimiera Musiałowa z LPR, która razem z koleżankami postanowiła
ukrócić występek niewiernych. Najpierw starsze panie powędrowały do prezydenta
Pawła
Winiarskiego, a kiedy ten nie mógł ich przyjąć, poszły jeszcze wyżej
- do Leszka Malińskiego. Rozmawiały z nim długo.
Dobroczyńca
Kościoła
- Powiedziałyśmy przewodniczącemu Rady Miasta, że akcja przeprowadzona
przez młodzież jest poniżej pasa - mówi Elżbieta Matusiak ze Stowarzyszenia
Rodzin Katolickich, związana z poradnią życia rodzinnego przy parafii
NMP.
Warto przypomnieć, że Kościół akceptuje jedynie naturalne metody regulacji
poczęć, oparte na samoobserwacji i odwoływaniu się do okresów niepłodnych.
To zakłada okresową wstrzemięźliwość. Stosunki pozamałżeńskie określane
są mianem nierządu, cudzołóstwa.
Oto
jak przewodniczący odpowiedział kobietom na pytanie, dlaczego dopuścił
do przeprowadzenia "akcji z prezerwatywą":
- Nie wiedziałem o tym, coś mi się obiło o uszy w ostatniej chwili -
przekonywał
lider SLD, były ministrant. - To zorganizowała Anita Błochowiak,
ja się z nią rozmówię. Młodzież wyszła na ulicę w kurtkach z kampanii wyborczej
Anity. Tak nie powinno się stać. Te kurtki mają być zamknięte w szafie!
Powiedział także: - Ja nie mam nic przeciwko Kościołowi. Reaguję na
prośby o środki finansowe. Dzięki mnie w kościele św. Maksymiliana jest
ciepło, bo zorganizowałem pieniądze z WFOŚ. Jak parafii NMP są potrzebne
pieniądze na kursy, o których mówicie, to do mnie z tą sprawą należy przyjść,
nie do żadnych urzędników. Ja wiem, jak to załatwić.
Osowiały
prałat
O
akcji z prezerwatywami dowiedział się późno ks. dziekan Ryszard Olszewski,
który ostatnio chodzi jakiś przygaszony, osowiały.
-
Nie wiedziałem o tym wcześniej, strasznie byłem zagoniony. Dlatego nie
mogłem się przeciwstawić i akcja doszła do skutku - powiedział "Nowemu
Życiu Pabianic". - To, co zorganizował Sojusz Lewicy Demokratycznej,
jest złem. Wiadomo, jaka to organizacja.
Prałat
Olszewski zasłynął swego czasu z aktywności na polu walki z kondomami.
Na naszych łamach zaprotestował, kiedy bilboard z prezerwatywą na kciuku
pojawił się tuż przy kościele św. Mateusza. Efektem działań prałata było
zdjęcie ogromnego kondoma. Ówczesny dziekan, ks. Jan Szuba, tłumaczył,
że bilboardu nie zauważył. Prałat grzmiał: "Gdyby taki plakat ustawiono
koło mojej świątyni, to wyszedłbym po mszy razem z wiernymi i zrobilibyśmy
z tym porządek. Zniszczy nas fałszywie pojmowana wolność!".
Przewodniczący Leszek Maliński w rozmowie z "NŻP" powiedział, że na akcję
nie poszły żadne miejskie pieniądze. A w ogóle to bardzo dobrze, że były
rozdawane materiały informacyjne i środki antykoncepcyjne (jest to zgodne
z hasłem SLD "mądrze, zdrowo, bezpiecznie").
- Przedstawicielki społeczności katolickiej w rozmowie ze mną twierdziły,
że prezerwatywy na siłę były wciskane przechodniom, że ludzie zmuszani
byli do ich brania - oznajmił L. Maliński. - Wspominały też
o cnotliwości dziewcząt i chłopców. Rozmawiałem z organizatorami kampanii.
Zapewnili mnie, że wszystko odbywało się bardzo kulturalnie.
Czytelnicy
dzwoniący w czwartek do redakcji mieli różne zdanie na temat rozdawania
prezerwatyw. Jedni twierdzili, że nie żyjemy w ciemnogrodzie, jeśli
więc ktoś chciałby otrzymać środki antykoncepcyjne, to wystarczy, że pójdzie
do apteki. Inni popierali pomysł akcji, dodając, że w szkołach nie ma lekcji
wychowania seksualnego i nikomu nie zaszkodzi, jeśli przeczyta ulotki informacyjne,
a prezerwatywę schowa do torby.
Masturbator
W piątek Stowarzyszenie Młodej Lewicy Demokratycznej zorganizowało w MOK-u
spotkanie z seksuologiem i psychiatrą, Andrzejem Barczewskim. Przyszło
bardzo dużo młodzieży. Tak duże zainteresowanie może świadczyć o potrzebie
uświadamiania i rozmawiania z młodymi ludźmi, którzy wkraczają dopiero
w świat intymnych doznań.
- Zachęca się do zakładania rodzin i rozmnażania się, a rząd obcina pieniądze.
Przy obecnej sytuacji rodziny nie powinny być zakładane - mówił
Barczewski.
Wspomniał także, że dzisiaj wszelkie praktyki seksualne, łącznie z masturbacją,
są uznawane za grzech śmiertelny. A przecież...
-
Lepiej, żeby piętnastolatek masturbował się, niż dzieci miałyby rodzić
dzieci. Jest wielu głupców, którzy mówią tylko o prokreacji. A gdzie miejsce
dla satysfakcji? - kontynuował.
Na zakończenie lekarz poinformował, że naturalne metody zapobiegania ciąży
są niepewne i nieaktualne, a problem bardzo dyskusyjny.
SMLD uważa, że akcja była potrzebna i w przyszłości planuje kolejne. Tym
razem rozdano setki książek i broszurek i około tysiąca kondomów.
List do
arcybiskupa
Stowarzyszenie
Rodzin Katolickich postanowiło odnieść się do bulwersującego, ich zdaniem,
zdarzenia w specjalnym oświadczeniu, skierowanym m.in. do arcybiskupa,
dziekana pabianickiego, proboszcza NMP i mediów. Pod pismem podpisała
się także Liga Polskich Rodzin. W piśmie czytamy m.in.: "Ci młodzi ludzie
nachalnie wręczali przechodniom reklamówki z materiałami reklamowymi i
środkami antykoncepcyjnymi. Dostały się w ten sposób także do rąk dzieci,
jak i osób w podeszłym wieku (...). Młoda lewica nie uszanowała przechodniów,
woli tych ludzi, a przede wszystkim naruszyła dobry smak i atmosferę wzajemnej
życzliwości, miłości okazywanej sobie tego dnia. Zachowanie to na pewno
nie doda prestiżu młodym lewicowcom, jak również Sojuszowi Lewicy Demokratycznej.
Młodzież ta powinna nauczyć się jeszcze wiele, a szczególnie poszanowania
godności drugiego człowieka, jak też nienaruszania prawa do intymności".
Scenka
uliczna
Kazimiera
Musiałowa (LPR) (wyraźnie podminowana) do dziewczyny rozdającej "gumki":
"A masz tu, dziewczyno, mirtu gałązkę, którą to ja wyhodowałam na oknie.
Masz ty ją do wianka, jak do ślubu będziesz szła"...
Głos
młodzieży (na stronie): "Przed wojną to dopiero baby się puszczały.
A my teraz to się tylko tak bawimy, chłopaki noszą sobie gumki i szpanują,
że są dorośli, albo dmuchają balony. Nie wszyscy tak zaraz zakładają na
ch..a!
Z przyśpiewki ludowej:
Nie
daj se, Terenia,
zdjąć
wianka od razu,
aż
ja ci zaśpiwom
do
trzeciego razu.
Cieszy
się mamusia,
cała
rodzineczka,
że
żeś dotrzymała
do
ślubu wianeczka.
Szlakiem
prezerwatywy podążali:
Michał
Cessanis (kawaler)
Magda
Hodak (mężatka)
|