|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Morderstwa
na zlecenie
STRZELEC Z MAFII
Po
Roberta R. grupa antyterrorystyczna przyszła przed sylwestrem - w czwartek
po południu. Według funkcjonariuszy 32-letni pabianiczanin, wychowanek
klubu strzeleckiego i syn miejscowych biznesmenów, zabijał na zlecenie
mafii.
Kiedy przyjechali zamaskowani policjanci, ludzie myśleli, że to jakieś
ćwiczenia.
- Podjechał transit. Jeden z policjantów filmował, a kilku innych wpadło
najpierw do kamienicy obok, później do nas - opowiada lokator z pierwszego
piętra. - To działo się tak szybko...
Po chwili funkcjonariusze wyprowadzili z mieszkania na parterze Roberta
R. - w kajdankach, z narzuconą na głowę marynarką.
Wyrok na
"Rybę"
Prokurator uważa, że pabianiczanin mordował na zlecenie łódzkiej "Ośmiornicy".
Jest podejrzany o wykonanie w sierpniu 1999 roku wyroku na Tomaszu Rybickim,
ps. "Ryba", a także o postrzelenie szefa łódzkich gangsterów - Włodzimierza
Grzesika, ps. "Bokser".
Według policji zleceniodawcą Roberta R. był Marek Warczyk, dawny przyjaciel
Grzesika, od kilku lat działający w konkurencyjnej grupie przestępczej.
To on dał Robertowi R. broń i stalową amunicję. Na "Boksera" zamach się
nie udał, jednak z drugiego zlecenia pabianiczanin wywiązał się bez pudła
i, jak twierdzi policja, zainkasował co najmniej 40 tysięcy dolarów. Teraz
"Kiler" z Pabianic trafił do aresztu. Grozi mu dożywocie.
- Zatrzymanie Roberta R. było możliwe po tym, jak policjanci i prokuratorzy
z Prokuratury Apelacyjnej rozbili w październiku tego roku gang zajmujący
się porwaniami biznesmenów dla okupu - mówią funkcjonariusze z Komendy
Wojewódzkiej Policji.
Pabianiczanina wydał jeden z członków rozbitej w Łowiczu grupy przestępczej.
Celne oko
Gdy
Robert R. miał czternaście lat, wstąpił do klubu strzeleckiego. Był
jednym z najlepszych zawodników, na treningi przychodził kilka razy dziennie.
Na początku lat osiemdziesiątych zdobył mistrzostwo świata juniorów w strzelaniu
z pistoletu. Kilkakrotnie stawał na podium ogólnopolskich zawodów.
W 1984 roku strzelał na Międzynarodowych Zawodach Przyjaźni w Moskwie,
jeździł też strzelać do Niemiec.
- To był talent spotykany raz na sto lat - mówi trener Bolesław
Wiśniewski. - Jestem zszokowany tym aresztowaniem...
W domu przebywał rzadko, toteż rodzice nie mieli nad nim kontroli. Podczas
zagranicznych wyjazdów Robert poznawał wiele osób, również ze świata przestępczego.
"Koledzy" wciągnęli go w handel samochodami kradzionymi w Polsce i w Niemczech.
Za paserstwo spędził w więzieniu rok.
Dwa lata temu Robert R. myślał o powrocie do klubu strzeleckiego. Przyszedł
na zawody, rozmawiał z kolegami i trenerem. Z planów nic nie wyszło. Później
na strzelnicy już się nie pokazywał.
Zwykły
sąsiad
"Raban"
już od dawna był pod lupą. Gdy dowódca zakapturzonych komandosów jechał
do niego, przypomniano mu przez radiotelefon lakoniczne dane z komputera,
że jako chłopak był w sportowej sekcji strzeleckiej, zdobywając dwukrotne
mistrzostwo Polski juniorów w kategorii pistoletu pneumatycznego..."*
Od kilku lat z partnerką z "Piasków" (absolwentką Akademii Muzycznej) i
czteromiesięcznym dzieckiem Robert R. mieszkał w kamienicy przy ulicy Kościuszki.
Prowadził prywatną firmę. Sąsiedzi mówią, że facet kulturalny, zawsze "dzień
dobry" i podanie ręki. Spokojny i ułożony - powtarzają. Dzisiaj sami już
nie wiedzą, co myśleć o sąsiedzie. Pod jednym dachem mieszkali z mordercą?
-
Teraz dopiero się zastanawiam, dlaczego on się takim wysokim płotem odgrodził
- mówi kobieta z domu obok. - Okna w mieszkaniu przyciemnione, w
aucie też. Różni mogli u niego bywać...
Sąsiad: - W dzień rzadko go widywałem, ale w nocy, jak z psem szedłem
na spacer, to Robert wyjeżdżał z garażu tym swoim terenowym autem. Gdzie
jechał? Może wykonać zlecenie. On się wcale nie ukrywał przed policją,
normalnie wychodził do sklepu...
Przed zimą Robert R. posprzątał podwórze. Świerk posadził, chciał też zasadzić
winogrono.
- Towarzystwo to się do niego nie schodziło - uważa starszy lokator.
- Jak mogliśmy podejrzewać, że mieszkamy z mordercą? Przecież tacy się
nie ujawniają. Może dla zmylenia wziął ten kredyt na mieszkanie?...
O powiązaniach kryminalnych Roberta R. jego znajomi nie chcieli rozmawiać
z dziennikarzami. Komentarza do poczynań syna znanych przedsiębiorców odmówili
też inni lokalni biznesmeni.
Nikogo
nie zabił?
"Ośmiornica" specjalizowała się w napadach na TIR-y i uprowadzeniach dla
okupu. Członkowie mafii mają na sumieniu kilka zabójstw. Do tej pory mówi
się o 26 wątkach gospodarczych "ośmiornicy". Gangsterzy wyłudzali też towary
i oszukiwali skarb państwa na podatku VAT przy produkcji tanich win. 126
osób zostało oskarżonych, w kilkunastu rozprawach sądy skazały 71 oskarżonych.
Robert R. twierdzi, że nie zna członków "ośmiornicy". Nie wypiera się jednak
znajomości z Warczykiem i Grzesikiem. Ojciec domniemanego mordercy uważa,
że syn został wrobiony.
- Nie można wierzyć w zeznania bandytów - powiedział w rozmowie
z "Nowym Życiem Pabianic". - Przyznaję, że miał powiązania przestępcze,
ale jestem święcie przekonany, że Robert nikogo nie zabił, i będę chciał
to udowodnić.
Pan R. twierdzi, że gdy zabito "Rybę", Robert był na wakacjach. Ze wspólnego
pobytu musi odnaleźć zdjęcia. Policja twierdzi natomiast, że zebrała bardzo
"silny" materiał dowodowy przeciwko pabianiczaninowi.
M.
Cessanis
*
Cytat pochodzi z powieści "Wino i krew" Andrzeja Makowieckiego opisującej
losy płatnego mordercy Rabana, który pracował dla łódzkiej mafii.
|