POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002


Robili, co chcieli

AFERA W POPRAWCZAKU

   Sześciu pracowników Zakładu Poprawczego i Schroniska dla Nieletnich w Ignacewie zbyt hojnie nagradzało podopiecznych przepustkami. Razem z dyrektorem placówki udzielali młodocianym bandytom wydłużonych urlopów wypoczynkowych. Przestępcy do woli mogli szaleć na wolności.
   Przekręt odkrył Sąd Rejonowy w Sieradzu. Właśnie stamtąd do Pabianic dotarło doniesienie o podejrzanych dokumentach. Sprawą zajęła się pabianicka prokuratura, a w połowie marca rozpocznie się proces pracowników poprawczaka. Jak ustalono, proceder udzielania przedłużonych urlopów trwał od lipca 1998 roku do kwietnia 2000 roku.
   Według rozporządzenia ministra sprawiedliwości z maja 1997 w sprawie zakładów poprawczych i zasad pobytu w nich nieletnich, wychowankowie mogą w nagrodę wyjść na wolność, ale przepustka nie może przekroczyć 60 dni. W przypadku Ignacewa dyrektor z podwładnymi dawał dłuższe urlopy, w jednym z przypadków był on o trzydzieści dni dłuższy od regulaminowego. Młodzieńcy, którzy do zakładu trafili za włamania, kradzieże i rozboje, w trakcie wypoczynku mogli ponownie łamać prawo, popełniając kolejne przestępstwa. Sprawa przepustek dotyczy kilkunastu wychowanków.
   W Ignacewie afer nie brakuje. Ośrodek jest źle strzeżony i należy do najgorszych w kraju. Ucieczki i niepowroty są tu na porządku dziennym. Chociaż zmienił się dyrektor, to kierownicy, którzy teraz staną przed sądem, nadal pracują w poprawczaku. Oskarżeni pilnują skazańców.

M. Cessanis