POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002


Podejrzewają komendanta

   Funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji chcą przeprowadzić kontrolę w Komendzie Powiatowej Policji w Pabianicach. Jak podały wczoraj łódzkie media, ma ona mieć związek z wykroczeniem drogowym, do jakiego doszło w maju ubiegłego roku.
   W artykule "Lekarz chciał ratować, policjanci przeszkadzali" (NŻP nr 16/01) informowaliśmy o zatrzymaniu przez funkcjonariuszy drogówki lekarza transplantologa, który spieszył się do pacjentki czekającej na przeszczep nerki. W Konstantynowie Łódzkim przekroczył prędkość o 49 kilometrów na godzinę. Policjanci wypisali mu mandat za 350 złotych. Nie pomogła nawet legitymacja, w której prosi się służby cywilne o udzielenie pomocy transplantologowi w wypełnianiu jego obowiązków. Tak więc funkcjonariusze zamiast eskortować lekarza, wypisali mu wniosek do kolegium, gdyż odmówił przyjęcia mandatu.
   Kiedy sprawa zrobiła się głośna na całą Polskę, komendant Jerzy Padyk twierdził, że nie poprze wniosku do kolegium o ukaranie lekarza. Później mówił, że ma niepełny obraz sytuacji.
   "Ekspress Ilustrowany" napisał, że komendant "zamiast nadać sprawie bieg i skierować ją do kolegium ds. wykroczeń lub sądu, miał ukryć akta w szafie". Jeden z łódzkich policjantów wypowiada się w tekście, że być może Padyk liczył na przedawnienie sprawy, które następuje po roku.
   Kontrolerzy z komendy wojewódzkiej mają wyjaśnić, czy Jerzy Padyk nie złamał przypadkiem ustawy o policji. Funkcjonariusze z Pabianic, z którymi rozmawialiśmy, byli zdziwieni planowaną kontrolą. Powtarzali także, że najpierw było źle, bo lekarz miał dostać mandat za szybką jazdę, teraz też jest źle, gdyż mandatu nie dostał.

M. Cessanis