POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002


Zemdlał z głodu!

   Elżbieta i Dariusz mieszkają w jednym z domów przy ul. Wschodniej w Ksawerowie. Żyją na granicy ubóstwa. Nie mają drobnych na bułki, lodówka jest pusta, a mieszkanie nieogrzane.
   Na parapecie leży resztka roślinnego masła i kawałek kiełbasy. Z prądu nie korzystają od września ubiegłego roku. Został odłączony, bo w Zakładzie Energetycznym dług przekroczył tysiąc złotych. Gdy nadchodzi zmierzch idą spać lub siedzą w ciemnościach - nie stać ich na świece.

Dariusz

   W środę zasłabł z głodu w tramwaju. 32-latek jechał odhaczyć się w pabianickim "pośredniaku". Kiedyś pracował w prywatnej firmie przy Partyzanckiej. Był robotnikiem, który co miesiąc przynosił do domu 502 złote. Po trzech miesiącach został zwolniony, a nowej pracy szuka od roku.
  O leżącym na przystanku przy ul. Zamkowej młodym mężczyźnie poinformowała nas czytelniczka. Ludzie z tramwaju wyprowadzili Dariusza i kazali głęboko oddychać. Starsza kobieta pobiegła kupić mu dwie bułki, bo mówił, że ostatni posiłek jadł tydzień temu. Nie chciał pieniędzy, a gdy poczuł się lepiej, poszedł do Powiatowego Urzędu Pracy. Do domu znów wrócił z niczym.
   - Nie mam prawa do zasiłku. Żeby mieć drewno na opał, odgarniałem śnieg u szwagra. Papierosy dostałem od kolegi. Ja chcę pracować, ale nie ma pracy...

Elżbieta

  Ma 27 lat. Ostatnio dorabiała w Fermie Kurzej w Kudrowicach. Latem ubiegłego roku została bez pracy. Kilka lat temu była zatrudniona jako pomoc prządki w łódzkiej firmie odzieżowej. Ślub z Dariuszem wzięła sześć lat temu, a dwa lata później urodziła Dominikę. W pośredniaku zarejestrować się nie może, gdyż ją okradziono i nie ma dowodu osobistego. Nie ma też pieniędzy na wyrobienie nowych dokumentów. Nie pamięta, kiedy ostatni raz zjadła ciepłą zupę.
   Dominikę wzięli do siebie rodzice Dariusza. Inaczej być nie mogło, bo w domu przy Wschodniej nie ma mowy o odpowiednim wychowaniu dziecka. Dziewczynka mogłaby umrzeć z głodu.
   - Teściowie bardzo nam pomagają, ale tak trudno ich o coś prosić - mówi Elżbieta i zaczyna płakać.
   Przez ścianę z młodym małżeństwem mieszkają rodzice Elżbiety. Często piją, dlatego młodzi nie utrzymują z nimi kontaktu. Ludzie z okolicy przypięli im jednak łatkę pijackiej rodziny.
  - A za co mielibyśmy pić - zastanawia się Dariusz. - Jak my nie mamy sześćdziesięciu groszy na świeczkę...

Marzenia

   Każdy dzień jest dla nich taki sam. Szary, bez nadziei i perspektyw na lepszy byt. Nie potrafią sobie poradzić z własnymi problemami. Są bezradni, a pomocy potrzebują.
  - Jesteśmy dorośli, w sile wieku, a żyjemy jak zwierzęta - Dariusz z bezradności zaczyna krzyczeć i płakać.  Chwilę później oprowadza mnie po mieszkaniu. Pokazuje wyremontowany kiedyś pokój. Jest w nim i ława i fotele i segment z komisu. To wszystko kupowali przed ślubem. Byli tacy szczęśliwi.
  Elżbieta ma skromne marzenia. Chciałaby, żeby znów paliło się u nich światło, i żeby mieli pracę. Wtedy wróciłaby do nich Dominika i znów zaczęliby żyć. Tak po prostu...

M. Cessanis