Tajlandia

8 maja 2019

Tajlandia: Chiang Mai zachwyca przyrodą i ludźmi

Tagi: , ,

Tajlandia jest zadeptana przez turystów – mówią ci, którzy stamtąd wracają. I faktycznie, Bangkok, Phuket czy Koh Samui pękają w szwach od nadmiaru gości. Dlatego jeśli tak jak ja źle się czujesz w tłumie i zamiast wiecznego imprezowania wolisz przez kilka dni odpocząć, to jedź na północ kraju.

Położone nad brzegiem rzeki Ping Chiang Mai jest zdecydowanie spokojniejsze od innych tajlandzkich miast. Z mnóstwem klimatycznych świątyń, restauracji, zachwycającą przyrodą i wiecznie uśmiechniętymi ludźmi. 

Oddalone o blisko 700 km od Bangkoku jest głównym miastem północnej Tajlandii, a zarazem stolicą prowincji o tej samej nazwie. Założył je w 1296 r. król Mengrai jako stolicę Królestwa Lanna. Przez większość swojego istnienia było miastem niezależnym, dzięki temu mieszkańcy północy mają swoją własną kulturę, dialekt i kuchnię. Co warto zobaczyć?

Podziwiaj świątynie

Tych w Chiang Mai jest ponad 300. Są największą atrakcją Starego Miasta, które najlepiej zwiedzać rowerem (stoją i czekają na wypożyczenie w różnych miejscach). Jedne świątynie są wielkie, inne małe, wieczorami, gdy przejdzie już lawina turystów, stają się ciche i spokojne. Dlatego to najlepsza pora, by po prostu w nich pobyć.

Jest jednak świątynia, o której sami Tajowie mówią, że jeśli się w niej nie było, to nie było się w Chiang Mai. Wat Phra That Doi Suthep położona jest 15 km od miasta i wznosi się na wysokości 1073 m n.p.m. Wybudowano ją w 1383 r. Prowadzi do niej 290 stopni ozdobionych wizerunkami Nagi (wężokształtne bóstwo wodne przez buddystów uważane za szczodre, ale złośliwe). W bryle świątyni dominuje złota czedi zawierająca relikwie Buddy.

Idź na kurs

Chcesz zostać joginem albo najlepszym tajskim masażystą, a może mistrzem gotowania? To właśnie Chiang Mai słynie z największej w Tajlandii liczby szkół, w których możesz zdobyć te umiejętności. W internecie znajdziesz mnóstwo ofert. Jeśli chodzi o gotowanie, to polecam Thai Akha Cooking School.

W ramach lekcji pichcenia wraz z kucharzami odwiedzisz jedno z targowisk, wspólnie wybierzecie produkty, a potem kilka godzin spędzisz w kuchni. Kurs zazwyczaj trwa ok. 6 godz. i każdy uczeń w tym czasie przygotowuje aż 11 dań! Cena kursu to ok. 120 zł od osoby. Jeśli jednak od gotowania wolisz degustowanie, to te pieniądze lepiej wydaj na street food – tajski jest najlepszy na świecie. 

Podjadaj w nocy

Bez względu na to, jaki masz plan zwiedzania, i tak najwięcej czasu spędzisz na jedzeniu. W każdym razie tak było ze mną. Nie mogłem się jednak powstrzymać przed próbowaniem tutejszego curry khao soi – jest ostre, słodkie, kokosowe i bardzo korzenne. Świetne na gorące dni, podobnie jak miang kham – uliczne przekąski sprzedawane na każdym kroku.

W liście dzikiego betelu zawijane są m.in. imbir, wiórki kokosowe, orzeszki ziemne albo nerkowce, suszone małe krewetki i obowiązkowo papryczka chili. Największy głód dopadał mnie wieczorem, dlatego najczęściej jadałem na nocnym markecie, gdzie znajdziesz mnóstwo pysznego jedzenia. Jest też potrawa, która mnie zupełnie zaskoczyła. To sai ua – grillowana wieprzowa kiełbasa z północy, z której słynie Chiang Mai. Od polskich kiełbas różni się tym, że jest naszpikowana ziołami i taką ilością chili, że paraliżuje usta.

Rusz za miasto

Rót daang to czerwone taksówki bagażówki. Zbierają turystów ustawiających się przy ulicy i wożą ich po określonej trasie. Przejazd kosztuje grosze, co więcej, taksówkę można też za niewielkie pieniądze wynająć np. na jednodniową wycieczkę i pojechać do gorących źródeł w San Kamphaeng (36 km od Chiang Mai) czy do Chiang Dao (ok. 86 km od miasta) położonego w dżungli, u podnóża wielkiej wapiennej góry, dokąd zamożniejsi Tajlandczycy uciekają przed upałami.

Jeśli już tam będziesz, to zajrzyj do jednej z najgłębszych krasowych jaskiń w kraju. Byłem, przeciskałem się wąskim labiryntem oświetlanym jedynie gazową lampą przewodniczki, oglądałem medytujących w jaskini Tajów, tysiące nietoperzy i najróżniejsze wapienne twory. Korytarze ciągną się tutaj przez 10 km. Legenda głosi, że prowadzą do ukrytego przed zwykłymi śmiertelnikami podziemnego miasta i strumienia płynącego od podstawy wykonanego ze złota posągu Buddy.

Kupuj rękodzieło

Chiang Mai słynie z rękodzieła, dlatego ostatnie pieniądze wydałem na różności od lokalnych artystów. Najwięcej ich pracowni jest w obrębie Starego Miasta, gdzie można kupić maski, jedwab, ceramikę czy wyroby ze srebra. Tutejsi dizajnerzy młodego pokolenia produkują rzeczy bardzo dobrej jakości.

W okolicy hotelu Stay With Nimman, w którym mieszkałem, powstała cała dzielnica butików z ubraniami i biżuterią od artystów z północy, dlatego warto wybrać się tam na spacer. Moje sprawdzone miejsca na zakupy: Loyfar (loyfar.com), Chiang Mai Cotton (chiangmaicotton.com), Rethub, Supachet Studio oraz Intanu Khon Mask (wszystkie trzy mają profile na Facebooku).

Przyjedź na festiwal

Loy Krathong to święto obchodzone jesienią podczas pełni księżyca.

Krathong to wykonane z kawałka pnia lub liści bananowca, ozdobione świecami, kadzidłami i kwiatami, malutkie tratwy wielkości dłoni, które puszcza się na wodzie. Mają zabrać ze sobą nieszczęście i pecha – podobnie jak wypuszczane w niebo khom loi – sporych rozmiarów balony z papieru, w których palą się kawałki bawełny nasączonej naftą.

Widok tysięcy lampionów na wodzie i na niebie jest wręcz magiczny. Zresztą w trakcie festiwalu sam możesz spróbować wykonać własną tratwę i puścić ją na rzece, by tym samym oddać hołd bogini wody.

Informator

Dojazd

Z Polski najszybciej linią Qatar Airways z przesiadką w Dosze, bilet w promocji kosztuje ok. 1800 zł w dwie strony; qatarairways.com.

Nocleg

Spałem w hotelu Stay with Nimman, pokój 2-osobowy kosztował 200 zł. W Chiang Mai jest sporo bardzo tanich hosteli, w których ceny zaczynają się od 10 zł za łóżko za noc; booking.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *