Indonezja

Jawa i Bali – wyspy bogów i demonów

Do Bromo-Tengger-Semeru, parku narodowego na wschodzie Jawy, wyruszyłem wcześnie; ledwo dochodziła czwarta nad ranem, na zewnątrz nic jeszcze nie było widać. Droga wije się serpentynami, kierowca, który wiezie naszą grupę małym dżipem, pali jednego za drugim goździkowego papierosa zwanego tu kretek od dźwięków, jakie wydają palone goździki.

Nawet przyjemna woń papierosów miesza się jednak ze smrodem spalin. Na wpół przytomny marzę tylko o tym, żeby jak najszybciej dojechać na miejsce. Moim celem jest wschód słońca nad wulkanami.

indonezja_wyspy19

Najlepszym punktem do obserwacji tego nieziemskiego widowiska jest taras na górze Penanjakan (2770 m n.p.m.). Dżip podwiózł mnie prawie na miejsce, pozostało przejście aleją z kramami, w których zbyt lekko ubrani turyści mają okazję wypożyczyć ciepłe ubranie. W jednej budce poprosiłem więc o ciepłą kurtkę (za 30 tys. rupii indonezyjskich, czyli ok. 10 zł), w innych kupiłem śniadanie (grillowane banany) i wypiłem kubek imbirowego napoju.

indonezja_wyspy6

Temperatura sięgała zaledwie kilku stopni powyżej zera, musiałem się rozgrzać. Tym bardziej że do wschodu słońca została godzina. Z minuty na minutę robiło się coraz ciaśniej. Japończycy, Chińczycy, Amerykanie, Australijczycy, ale też mieszkańcy odległej od Indonezji Europy, a wśród nich grupy Polaków. Wszyscy chcą zobaczyć niezwykły spektakl odgrywany przez wschodzące nad wulkanami słońce. Gra światła i kolorów rozpoczyna się na dobre przed piątą. Z początku niebo staje się szarawe, chwilę później blednie, aż nabiera niebieskich barw. Mgła powoli opada, wulkany wyłaniają się z ciemności.

indonezja_wyspy20

Odsłania się też cała scena, czyli ogromna, mająca średnicę 10 km, kaldera po pradawnym wulkanie Tengger. Z tej pustyni, bądź jak chcą inni: morza wulkanicznego piasku, wyrastają trzy szczyty: wiecznie dymiący Bromo (2329 m), Kursi (2581 m n.p.m.) i Batok (2440 m n.p.m.). W tle widać też złowrogi zarys aktywnego wulkanu Semeru, najwyższego szczytu Jawy (3676 m n.p.m.). Co 20 min wybucha i zieje ogromnym obłokiem pary i dymu, wyrzuca kamienie. Góra często zamykana jest przed turystami ze względu na wysoką aktywność, ale i tak to jedna z ulubionych tras na trekking.

Dary dla małego Kesumy

Popularny wśród turystów jest też aktywny Bromo, który sięga wprawdzie 2329 m n.p.m., ale ponad dno kaldery wystaje niespełna 133 m. Szczególnie licznie ściągają tu mieszkańcy Jawy, a wśród nich potomkowie ludu Tengger, którzy zamieszkują od wieków okolicę i wciąż wyznają te same wartości. – Żyć uczciwie, zachowywać się mądrze, być posłusznym królowi lub władcy, postępować ostrożnie, pomagać sobie – tak wytłumaczył mi filozofię ich życia przewodnik Kholid Munirodin.

indonezja_wyspy14

Tenggerowie przybywają na szczyt, by stanąć na krawędzi Bromo, a następnie do krateru wrzucić ofiarę dla bogów i dla małego chłopca. Według prastarej legendy tego ludu księżniczka Roro Anteng i jej mąż Joko Seger nie mogli mieć dzieci, więc poprosili o nie bogów wulkanu. Ci obdarowali małżonków 25 potomkami, ale zażądali, aby jedno dziecko zostało złożone im w ofierze. W przeciwnym razie wulkan wybuchnie i zniszczy wyspę. Bogowie dostali swoją zapłatę – Kesuma, który był najmłodszym synem zgodził się ponoć poświęcić życie dla dobra rodziny i rzucił się do wulkanu.

Podczas święta Yadnya Kasada (14. dnia miesiąca kasada w hinduskim kalendarzu księżycowym, a w naszym 19/21 lipca) ludzie Tengger składają w wulkanie ryż, warzywa, pieniądze, kurczaki, a nawet kozy. Wrzucają też do krateru wyplatane z kwiatów szarotki misie i pieski. To dla małego Kesumy.

Żeby dostać się na szczyt Bromo, trzeba najpierw przebyć przez morze piasku, a po minięciu hinduistycznej świątyni Luhur Poten pokonać 253 stopnie. Nie jest to łatwa wędrówka. Bromo wyrzuca z siebie dużo pyłu, który zmienia kolor nieba w szary, opada na wszystko wokół, dostaje się z każdym oddechem do nosa, drapie w gardło, drażni oczy. Gdy stanąłem na jego krawędzi, z trudem łapałem oddech. Nie pomagała nawet ochronna maseczka. Dym, zapach siarki, zmęczenie spowodowały, że przez chwilę nie byłem w stanie zrobić kolejnego kroku. Bałem się, że po prostu stracę równowagę i wpadnę do krateru. Ale i tak wrzuciłem ofiarę dla Kesumy, poprosiłem o ważną dla mnie rzecz, a potem zrobiłem kilkaset zdjęć „piekielnych ust”.

Zobacz film z wulkanu Bromo:

W Indonezji jest ok. 150 wulkanów, z których większość jest aktywna. Wyspy są bowiem ułożone wzdłuż nadpobudliwego geologicznie Pierścienia Ognia, strefy częstych trzęsień ziemi i erupcji wulkanicznych, która otacza Ocean Spokojny. Bromo jest jednym z tych, które budzą respekt wśród mieszkańców. Wiosną tego roku zaczął z siebie wyrzucać coraz więcej pary i popiołu, a w ub. roku erupcja trwała przez kilka miesięcy. Groźniejszy jednak był wybuch wulkanu Raung (także na Jawie), który podczas ostatniego lata spowodował zamknięcie aż pięciu lotnisk, w tym tego na najpopularniejszej indonezyjskiej wyspie Bali.

indonezja_wyspy10

To jednak nic w porównaniu z tym, co w wydarzyło się 200 lat temu. Wówczas wybuch wulkanu Tambora na wyspie Sumbawa był tak gigantyczny, że z powierzchni ziemi zniknął cały lud Tambora zamieszkujący tereny wokół niego. Blisko 11 tys. mieszkańców zostało pogrzebanych za życia, a unoszące się w atmosferze drobinki tak ograniczyły dostęp promieni słonecznych, że następnego roku w Europie i Ameryce Północnej nie było lata. Większej erupcji wulkanu w czasach nowożytnych na ziemi nie było. – Dlatego składamy ofiary bogom zamieszkującym wulkany – podkreśla Kholid. Robią to pokornie hindusi, muzułmanie, katolicy. Wierzą, że skoro wulkan wybucha, to bogowie muszą być czymś wzburzeni. Lepiej więc ich ubłagać wcześniej o spokój.

Czarne latawce na niebie

Bhinneka tunggal ika, czyli „jedność w różnorodności”. Takie jest oficjalne motto Indonezji, państwa na archipelagu liczącym 17 tys. wysp. Żyje tu ponad 258 mln ludzi należących do 250 grup etnicznych władających ponad 500 dialektami. I chociaż Indonezja to największy muzułmański kraj świata, to na wyspach i wysepkach jest zakorzeniona w tradycji odmienność i swoboda wyznań. Jawa jest islamska, według oficjalnych danych nawet w 90 proc., ale jest też metafizyczna. Na wyspie istnieją m.in. uznawane za sekty grupy praktykujące różne formy medytacji, niektóre z nich (np. subud) dotarły także do Polski.

indonezja_wyspy15

Na Bali dominuje hinduizm, na wyspie Flores są katolicy, a np. na Sumbie mieszkają protestanci. Żeby było ciekawiej, to wielkie religie mieszają się tutaj z lokalnymi wierzeniami i duchowymi praktykami. Np. Balijczycy żyją według swojego kalendarza, który ma 210 dni, z czego 200 to święta poświęcone któremuś z bóstw. Bardzo ciekawie obchodzą Nowy Rok zwany Nyepi – w ciszy, żeby złe duchy myślały, że wyspa opustoszała. Nie mogą tego dnia pracować, nie rozpalają ognia. Mieszkańcy Bali chodzą do dukunów – szamanów zajmujących się czarną magią, składają ofiary nie tylko na wulkanach, ale też nad brzegiem morza, które według ich wierzeń zamieszkuje Roro Kidul, Królowa Morza Południowego. Od niej zależy życie rybaków. Ci proszą o spokojne fale i dobre połowy. Na słynnych balijskich plażach opanowanych przez surferów z całego świata – m.in. Uluwatu – widziałem nie raz ofiary z kwiatów i owoców zostawione bogini.

indonezja_wyspy11

Ogromne znaczenie nie tylko duchowe ma dla nich angklung. To instrument zbudowany z rurek bambusa o różnej długości zawieszonych na ramie. Gra się na nim, uderzając rurkami o ramę. Wygrywa się melodie podczas rytuałów ku czci bogini płodności i ryżu Dewi Sri, która akurat na indonezyjskich wyspach ma ułatwione zadanie. Można powiedzieć, że jest w zmowie z demonami wulkanów. Popioły wulkaniczne tak użyźniają glebę, że np. na Jawie możliwe są zbiory trzy razy do roku. Tam oglądałem płaskie poletka. Na Bali natomiast ryż uprawiany jest chyba w najpiękniejszych miejscach – na kaskadowych polach na zboczach gór. Widziałem też fruwające nad polami czarne latawce, które mają wybłagać u bóstw dobre zbiory.

indonezja_wyspy12

Ryż jest ważny dla Indonezyjczyków. Tidak makan nasi, belum makan – mówią. Czyli: „Jeśli nie jadłeś ryżu, to znaczy, że nic jeszcze nie jadłeś”. Dźwięki angklunga słyszałem też często w salonach masaży, m.in. w mieście Ubud znanym jako centrum artystycznej śmietanki wyspy. Mnóstwo tam galerii, sklepów z rękodziełem, warsztatów lokalnych twórców. W miasteczku i okolicy sporo jest też świątyń, jak chociażby Pura Tirta Empul wzniesiona w X w., położona 14 km od Ubud. Wciąż bulgoce w niej gorące źródło, wokół którego została zbudowana. Balijczycy przychodzą tu, by odbyć rytualną oczyszczającą kąpiel. A potem oddają się balijskim masażom, które potrafią zdziałać cuda.

indonezja_wyspy3

Zachód słońca na Bali

Podziwiałem na Jawie, jak z nocy wyłania się słońce i rozświetla krainę wulkanów. Na Bali obserwowałem z kolei, jak słońce chowa się w oceanie. Patrzyłem w niebiesko-fioletowo-pomarańczowy horyzont, stojąc na skale, na której w XVI w. zbudowano dla bogów morza świątynię Tanah Lot. Woda połyskiwała na czarno i złoto, wzburzone fale rozbijały się o pobliskie klify. Tanah Lot jest jedną z siedmiu świątyń morskich wokół wybrzeży Bali, dostęp do nich regulują przypływy i odpływy morza. Świątynia, którą pomogli odrestaurować Japończycy, robi wrażenie, zwłaszcza z daleka. Z bliska mistyczny efekt psuje fakt, że nie można wejść do środka, oraz ogromny bazar przyświątynny i nagabujący turystów handlarze oferujący pamiątki, świętą wodę, a także węże, których za opłatą można dotknąć. Według wierzeń Tanah Lot jest chroniona przez ogromnego gada.

Zobacz film z Bali:

Wieczorem nad brzegiem Morza Balijskiego odbywa się też pokaz tańca kecak odgrywanego głównie przez chór mężczyzn. W obecnej formie dla turystów widowisko zostało opracowane wprawdzie w 1930 r., ale tradycje tańca sięgają wieków wstecz. Służył do odganiania złych duchów. Grupa mężczyzn wyśpiewuje w różnym tempie i intonacji sylabę „cak” i kołysze się monotonnie. W tle aktorzy odgrywają sceny z hinduskiej Ramajany, płoną pochodnie, chór brzmi jak odgłosy lasu deszczowego bądź łoskot fal rozbijających się o brzeg.

Tajemnicze rytuały, posągi przerażających monstrów z kłami i szponami, wysokie pagody z kilkunastoma dachami, ciche przydomowe świątynie – czasem większe od samych domów. Malownicze tarasy ryżowe, dźwięki angklunga i wprowadzający w trans kecak, opowieści o bogach i demonach, teatr lalek, orchidee i księżycowe wulkany. Polecam taką Jawę i takie Bali. A plaże? Na wyspie są dookoła.

INFORMATOR

Najlepsza pogoda jest od maja do października, kiedy wypada pora sucha. Za najbardziej optymalny dla wszystkich regionów uznawany jest przełom września i października. Warto wiedzieć, że w porze deszczowej też nie jest najgorzej, bo pomiędzy ulewami jest dużo słońca. Temperatura przez cały rok jest taka sama, ok. 30°C.

Polscy turyści nie muszą mieć wizy wjazdowej, jeśli pobyt nie przekracza 30 dni.

Walutą jest rupia indonezyjska; 3284,63 IDR = 1 zł.

Z Polski najszybciej i najtaniej bezpośrednim lotem czarterowym Rainbow. Bilet z Warszawy do Denpasar na Bali to wydatek ok. 1800 zł. Jeśli od podróży na własną rękę wolicie wycieczkę objazdową, to za 16 dni zapłacicie ok. 6 tys. zł. r.pl

Ceny wynajmu samochodu za dzień zaczynają się od ok. 100 tys. rupii. Auto zatankujcie do pełna przed wyjazdem, po drodze możecie nie spotkać stacji benzynowej. Za to paliwo w butelkach po alkoholu sprzedają mieszkańcy (ok. 8 tys. rupii za litr). Wymagane jest międzynarodowe prawo jazdy. Można też wypożyczyć auto z kierowcą (ok. 500 tys. rupii za dzień).

Motor z wypożyczalni to wydatek ok. 50 tys. rupii za dzień.

Pociągi. Jeździłem nimi na Jawie, m.in. z Bandung do Yogyakarty. Za bilet zapłaciłem 315 tys. rupii (ok. 100 zł), podróż trwała 8 godz. Przepłaciłem, bo mogłem kupić bilet przez internet za
120 tys. rupii (36 zł). kereta-api.co.id

Promy pomiędzy wyspami. Te np. między Jawą a Bali kursują non stop przez całą dobę, a ceny biletów z Ketapang (Jawa) do Gilimanuk (Bali) zaczynają się od 7,5 tys. rupii (ok. 2,5 zł)
w jedną stronę. Są też statki firmy Pelni (pelni.co.id). Kursują rzadziej, bilety kupuje się na tydzień przed podróżą.

Najtaniej latać między wyspami liniami Air Asia czy Lion Air, najdroższa jest narodowa Garuda. Za bilet Lion Air z miasta Surabaya na Jawie do Denpasar na Bali zapłaciłem 529 tys. rupii (ok. 160 zł). lionair.co.id

Becak, czyli riksza. Bardzo tani środek transportu po miastach, ale cenę najlepiej ustalić przed rozpoczęciem podróży.

Taksówki nie są drogie. Sprawdzone są te firmy Blue Bird.

Są też tanie autobusy. Ceny uzależnione od komfortu autobusu (najtańszy jest ekonomi).

Na wyspach jest mnóstwo niedrogich noclegów od 15 zł za noc za pokój dla dwóch osób ze śniadaniem. booking.com

Najsmaczniejsze były grillowane banany, nasi goreng (smażony ryż za mniej więcej 9 tys. rupii), sate ayam, czyli szaszłyki drobiowe z sosem orzechowym za 10 tys. rupii 5 sztuk czy otak otak (pikantne klopsy rybne).

3 ŚWIĄTYNIE, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ

Prambanan

indonezja_wyspy5

Pochodzący z IX w. hinduistyczny zespół świątyń na Jawie uznawany za arcydzieło sztuki hindusko-jawajskiej.

Luhur Uluwatu

Jest jedną z najstarszych i najważniejszych świątyń na Bali. Położona na krawędzi skalnego klifu, 80 m nad falami oceanu. Tu mieszka sporo makaków.

Tirta Empul

indonezja_wyspy18

Na Bali, w pobliżu miasta Ubud. Świątynia zbudowana w X w. wokół gorącego źródła. Balijczycy odbywają tutaj rytualną kąpiel niczym Hindusi w Gangesie w Indiach.

Categories: Indonezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>