Włochy

4 kwietnia 2017

Trydent: Blade góry są różowe

Tagi: , ,

Picie wina ma sprawiać przyjemność – powtarzają mieszkańcy Trydentu. Zwłaszcza po aktywnym dniu spędzonym w Dolomitach – najpiękniejszych górach świata.

To nie tak miało być. Planowałem lekki trekking, może jeszcze krótką rowerową wycieczkę, a przez resztę dni chciałem się byczyć nad największym w Trydencie jeziorem Caldonazzo – może od czasu do czasu pływać na desce z wiosłem albo na leżaku popijać tutejsze trunki i raczyć się specjałami włoskiej kuchni. Jednak Roco Romagna (na zdjęciu), mój przyjaciel i wysokogórski przewodnik, miał inny plan na ten kilkudniowy wypoczynek: miało być aktywnie, tak bym poczuł zmęczenie, ale i miał satysfakcję, że jednak wcale nie jest tak źle z moją kondycją mieszczucha.

– Dałeś radę – powtarzał i klepał mnie po plecach chwilę po tym, jak po pięciogodzinnej wspinaczce (choć można było wjechać kolejką w 15 min) w Parku Naturalnym Paneveggio-Pale di San Martino dotarliśmy na nocleg do położonego na wysokości 2581 m n.p.m. schroniska Rosetta.

To najstarsza tutejsza miejscówka, zbudowana w 1889 r. na przecinających się szlakach, od początku ciesząca się renomą wśród alpejskich wspinaczy. Niszczona i palona podczas pierwszej, a potem drugiej wojny światowej, następnie odbudowana, a kilka lat temu zmodernizowana (jest nawet internet) zapewnia wspaniałą panoramę 360 stopni na okolicę.

Skalne pałace

Żeby opisać otaczające mnie w Trydencie widoki, niech wystarczą kolory: stare lasy są tu intensywnie zielone, podziwiane z bliska jelenie i sarny są rdzawo-brązowe, a oglądane o zachodzie słońca wznoszące się do nieba niczym skalne pałace Dolomity z każdą minutą potrafią zmienić swoją barwę. To za sprawą enrosadiry, zjawiska, które można podziwiać tylko tu. Gdy nadchodzi zmierzch, wierzchołki gór spowija poświata zachodzącego słońca, a wówczas wapienno-dolomitowe masywy zmieniają kolory: najpierw są jasnożółte, chwilę potem intensywnie czerwone, aż stają się lekko fioletowe. Według geologów to obecność węglanu wapnia i magnezu sprawia, że promienie zachodzącego słońca odbijają się od gór, tworząc tak niezwykłe widowisko.

Wchodząc na pasmo górskie Pale di San Martino, co chwila przystawałem i robiłem zdjęcia: górom, górom i górom, chmurom, fioletowym kwiatkom i znów górom. A wieczorem w schronisku zajadałem włoską pożywną specjalność – polentę przygotowywaną z mąki kukurydzianej z dodatkiem sera – i popijałem „księciem win”, jak nazywa się pochodzące z Trydentu wino Teroldego Rotaliano.

Mariano, właściciel Rosetty, podczas kolacji opowiedział mi legendę związaną z tym trunkiem. Otóż w jednej z jaskiń żył straszliwy smok siejący postrach w okolicy. Pewien dzielny rycerz postanowił go zgładzić przy pomocy miski mleka, które bestia lubiła, i… lustra, które ustawił przed jaskinią. Zwabiony zapachem mleka smok stanął przed lustrem i zaczął się w nim przeglądać. A gdy podniósł do góry przednie łapy, rycerz podbiegł i wbił mu miecz prosto w serce. Kropla krwi spadła na ziemię i wyrosła z niej niezwykła winorośl rodząca niemal czarne winogrona. „Krew smoka” ma lekki gorzkawy posmak i tworzy dobraną parę z dojrzewającym serem. Idealny zestaw na zakończenie aktywnego dnia.

Wrota do natury

Rano znów jestem na szlaku. Zresztą w Trydencie można z niego nie schodzić. Pięć tysięcy kilometrów tras na pewno brzmi kusząco dla miłośników trekkingu (nawet tych wolących spokojny spacer). Większość szlaków została wytyczona tak, by nawet samemu bezpiecznie je przemierzać, wsłuchując się w melodie wygrywane przez krowie dzwonki i odpoczywając w górskich chatach.

 

Roco zaproponował pieszą trasę przez dolinę Venegia. To łatwa wędrówka, w trakcie której można dojść do szałasów pasterskich, po drodze odpoczywając nad strumieniami czy leżąc na ukwieconych łąkach. Dzika Val Venegia, której nazwa pochodzi podobno od Republiki Weneckiej (do budowy domów i mostów wykorzystywano drewno pochodzące z doliny), jest dla Włochów tak cenna, że stworzyli tu riserva guidata, czyli obszar ściśle chroniony. Można w nim przebywać jedynie z przewodnikiem. Roco wyjaśnia, że w tym niezwykłym ogrodzie botanicznym naukowcy doliczyli się ponad 500 gatunków roślin! Powietrze jest tak czyste, że naprawdę można oddychać pełną piersią, nigdzie się nie spiesząc.

 

Ale jest dolina piękniejsza od Val Venegii. O Val Canali mówi się, że to wrota do masywu Pale di San Martino. Przez te wrota wjeżdżam na rowerze. I to nie byle jakim, bo… z napędem elektrycznym (chociaż Roco uważa, że to nie jest prawdziwy rower). Pedałując „z prądem”, podziwiam ruiny starożytnej twierdzy Castel Pietra, która była areną wielu wojen, buntów i oblężeń, drewniane chaty i pasące się na łąkach konie. Ze wspomaganiem elektrycznym (ale pedałować trzeba cały czas, inaczej rower się zatrzyma) żadna górka mi niestraszna. Choć po trzygodzinnej jeździe mam już ochotę zejść z siodełka.

W Trydencie nie ma problemu z wypożyczeniem dwukołowca, zresztą z miasta w góry można przyjechać autobusem czy pociągiem ze swoim rowerem, bo opłata za jego przewóz jest zawsze taka sama: tylko 1 euro. Specjalnie dla rowerzystów stworzono ponad 400 km oznakowanych tras, przy których znalazły się nawet miejsca do naprawy pojazdów, tzw. bicigrills. Przez Trydent przebiega aż 10 malowniczych szlaków.

Na kolejną rowerową wycieczkę polecam wam miejscowość Levico Terme, z której na elektrycznym bądź górskim jednośladzie można wyruszyć w 15-kilometrową łagodną trasę, a potem wspiąć się do Val di Sella (8 km), by w cudnej leśnej scenerii oglądać wystawę sztuki współczesnej Arte Sella. Aż trzystu artystów z całego świata od 20 lat tworzy tu dzieła sztuki z naturalnych materiałów, takich jak kamienie, konary, liście czy gałęzie, które w miarę upływu czasu ulegają rozkładowi. Piękne połączenie natury i sztuki.

Bąbelki z jeziora

A kiedy już zjedziecie do miasta, wstąpcie do restauracji w Parc Hotel Du Lac nad brzegiem jeziora Levico. Prowadzi go przesympatyczna rodzina Pedrottich. Franco z żoną Martą serwują najlepszą pizzę z owocami morza, jaką kiedykolwiek jadłem, i podają gościom Trento DOC, najsłynniejsze włoskie bąbelki. Butelki tego musującego wina leżakują zanurzone w jeziorze na głębokości 20 m, gdzie latem i zimą jest stała temperatura 8–12 stopni Celsjusza. – Tak niskiej temperatury nie da się utrzymać w piwnicy. Zatopione w jeziorze Trento DOC najlepiej się starzeje i nabiera szlachetności – wyjaśnia Giorgio Romanese, właściciel tutejszej winnicy. Pierwsze 2 tys. butelek zaczął składować w Levico trzy lata temu. Na ten pomysł wpadł przypadkiem. Pewnego gorącego lata do strumienia przy domu włożył napoje, by je schłodzić. Wtedy pomyślał, że przecież to samo można zrobić z winem.

Włosi uważają, że słynne bąbelki najlepiej smakują w dobrym towarzystwie i pięknych okolicznościach, np. na wzniesionym w XIII w. zamku w Perginie górującym nad okolicą. To ponoć jedno z ulubionych miejsc zakochanych Włochów z północy. Jest tu elegancki hotel i jeszcze bardziej elegancka restauracja, z której okien podziwiam kolejny zachód słońca, popijając bąbelki. Tym razem blade Dolomity stają się różowe. W Trentino żyje się w rytmie pozwalającym doceniać uroki życia – czytam w przewodniku. Na zamku w Perginie
mam wrażenie, iż myślą tak wszyscy biesiadnicy.

INFORMATOR

Kiedy jechać

Każda pora roku jest dobra. Zimą do Trydentu przyjeżdża się na narty. U stóp Dolomitów jest aż 800 km tras narciarskich. Latem, by pochodzić po górach i poobcować z dziewiczą przyrodą.

Dojazd

Najtaniej i najszybciej samolotem, np. liniami Ryanair lub Wizz Air lądującymi na lotnisku Mediolan-Bergamo. Cena biletu od 230 zł; ryanair.com, wizzair.com. Na lotnisku można wypożyczyć samochód, np. w firmie europcar.com (od ok. 110 zł za dobę) i pojechać do Trydentu.

Transport lokalny

Najlepiej poruszać się samochodem, by dojechać do narciarskich kurortów i parków narodowych. Z Trydentu – stolicy regionu – do największych atrakcji kursują również autobusy. Do Trydentu z innych miast kursują pociągi. Ceny biletów z Rzymu zaczynają się od ok. 200 zł, z Bergamo od 110 zł, trenitalia.com.

Gdzie spać

Hotele, apartamenty, górskie chaty, kempingi – wybór noclegów jest bardzo duży. Spałem m.in.
w Parc Hotel du Lac, gdzie pokój dwuosobowy to wydatek ok. 200 zł; dulachotel.comW schronisku Rosetta za łóżko w pokoju 4-osobowym ze śniadaniem płaciłem ok. 120 zł, latem dodatkowo płatny jest ciepły prysznic (28 zł), trzeba mieć własny śpiwór; rifugiorosetta.it. W okolicy San Martino di Castrozza, w malowniczej dolinie Valle di Primiero, wart polecenia jest hotel La Perla, z którego narciarze mają bezpłatny autobus do wyciągów. Pokój dwuosobowy kosztuje 230 zł ze śniadaniem; hotelaperla.it. W samym Trydencie  opłaca się wynająć pokój lub mieszkanie przez serwis airbnb.com. Ceny noclegów zaczynają się od ok. 80 zł.

Jedzenie

Trydent to idealny region dla smakoszy. Koniecznie spróbujcie włoskich przystawek. Na antipasti składają się tu aromatyczne sery, doskonałe wędliny i oliwki. Na większy głód polecam polentę albo strangolapreti, czyli szpinakowe gnocchi. W San Martino di Castrozza na ucztę polecam rodzinną restaurację Malga Ces; malgaces.it. Świetna kuchnia jest także w górskiej chacie Passo Feudo tuż przy górnej stacji kolejki krzesełkowej Gardonè-Passo Feudo, w sercu regionu Ski Center Latemar. Ale w tym miejscu najpiękniejszy jest spektakularny widok na Dolomity. W Madonna di Campiglio wstąpcie do Chalet Fiat – górskiej restauracji na wysokości 2104 m n.p.m., w której specjalnością są jagody i risotto z dojrzewającym serem taleggio; chaletfiat.net. Próbujcie win. Poza Trento DOC i Teroldego  warte uwagi są Santo i Nosiola pochodzące z okolic Gardy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *