Chiny

12 kwietnia 2016

Wenecja Wschodu

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Małe domki, brukowane ulice i łukowate mostki. Wuzhen w Chinach wygląda jak z akwareli. Można się zakochać w obrazkach z tego miasteczka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pochylone domki z ciemnego drewna i czarnej cegły, stare dachówki, czerwone lampiony rozświetlające uliczki po zachodzie słońca. Kanały poprzecinane kamiennymi mostkami. Cudo, gdyby tylko nie tłumy turystów. Są wszędzie. Wuzhen tak jak inne nawodne miasta na północy kraju, cieszy się ogromną popularnością wśród Chińczyków, z których każdy ma ochotę na rejs łodzią, na spróbowanie tutejszej rybnej kuchni, zakup tkanin barwionych tradycyjnie na niebiesko – kolor ten wróży na Wschodzie szczęście i dostatek. Wuzhen jest zachwycający, ale trzeba naprawdę sporo cierpliwości i sprytu, żeby to zobaczyć na przekór tysiącom zwiedzających.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kraina ryżu i jedwabiu

Osada z historią sięgającą 2 tys. położona jest wzdłuż Wielkiego Kanału i na szlaku rzeki Jangcy, na równinie Hangjiahu, która od dawnych czasów nazywana była krainą ryżu i ryb, bogatą w jedwab i atłas. Wuzhen zawsze było miejscem szczególnym, o które biły się m.in. plemiona niechińskie z kolejnymi książętami i królami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czas umilają tu teatrzyki cieni, dźwięki chińskiej opery i akrobaci, którzy wspinają się na wysokie bambusy. Przed wiekami ten miejscowy zwyczaj kultywowano raz w roku, 3 marca. Popis wyjątkowej sprawności miał wtedy ogromne znaczenie. Otóż jeśli wybranemu z wioski młodzieńcowi udało się wspiąć na szczyt wysokiego na 15 m drzewa, to był to dobry znak dla wszystkich – mogli spodziewać się urodzajnego roku. Dzisiaj jednak chłopcy z Wuzhenu na bambusy wspinają się codziennie, i to co kwadrans, tak by każdy turysta miał okazję ich zobaczyć. Za to nie na pokaz jest praca kobiet, które zupełnie jak za czasów dynastii Tang czy Ming piorą w kanałach. Także nie dla zdjęć starsi mieszkańcy pochłonięci są grą w madżonga. Jakby wiedzieli, że nie ma co reagować na kierowane na nich aparaty, kamery i telefony, bo autokary, które przywiozły turystów, zabiorą ich przed zachodem słońca. Bramki biletowe do ich świata przestają działać. Jest pełny spokój i kultura. Warto zostać w Wuzhenie na noc – ja tak zrobiłem i przekonałem się, jakie to niesamowite miejsce.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Skóra otula wodę i na odwrót

Bajkowy Wuzhen, porównywany przez Europejczyków do Wenecji, odnajduję w zachodniej strefie Xizha i wschodniej Dongzha. Xizha to 12 wysp połączonych ze sobą 72 mostami. W przeszłości w Wuzhenie było ich ok. 150, stąd powiedzenie „co sto kroków most”. Proste, łukowate, kamienne, drewniane. Na niektórych są ławeczki, inne mają daszki. W deszczowe dni galerie mostowe były miejscem spotkań mieszkańców, którzy żyli zgodnie z przykazaniem „w słoneczne dni praca, w deszczowe nauka”. Wieczorami większość mostków jest bajecznie podświetlona. Mocniejszych wrażeń dostarczy muzeum wiązania stóp. Małe stópki Chinek, ich drobny, kołyszący się chód to w istocie skutek barbarzyńskiego zwyczaju – efekt ciasnego wiązania, wyginania palców i wieloletniego łamania kości śródstopia u dziewczynek. Powodowało to ogromny ból – ponoć co dziesiąta nie przeżywała tych mąk, m.in. także z powodu infekcji, które ogarniały organizm po złamaniach kości. Początków tego zwyczaju upatruje się na dworze ostatniego cesarza z dynastii Tang. Mocno sprzeciwiała się temu cesarzowa Cixi, konkubina, która rozpoczęła reformowanie Chin tkwiących w XIX w. w czasach średniowiecza – według zachodnich standardów. Ostatecznie kaleczącego kobiety zwyczaju zakazano wraz z początkami Republiki Chińskiej w 1911 r. Przez niemal tysiąc lat małe stopy – od 10 do 14 cm – były w Chinach seksualnym fetyszem i wyznacznikiem pozycji społecznej. Kobiety z tak zdeformowanymi nogami nie były w stanie przejść dłuższego dystansu, nie mogły uciec od swego męża. Wymarło już ostatnie pokolenie tak okrutnie okaleczonych Chinek. 825 par butów, narzędzi tortur zgromadzonych w muzeum, robi makabryczne wrażenie. Ale do Xizha warto się też wybrać, by skosztować miejscowych specjałów, np. popularnej w prowincji Zhejiang herbaty z białych chryzantem. – Dobra na oczy i na pobudzenie – zachwalał ją właściciel malutkiego baru.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Wuzhenie mówią, że „skóra otula wodę”, dlatego tak ważne jest picie naparów. Tego z białych chryzantem spróbowałem w herbaciarni Lu po południowej stronie mostu Yingjia. Z miejscem tym związana jest ciekawa legenda. Niejaki Lu Tong w czasach dynastii Tang prowadził małą herbaciarnię. Nie miał jednak dobrej jakości herbaty, dlatego poszedł szukać jej na wzgórzach wokół jeziora. Kluczył po zboczach, aż natrafił na nieprzytomnego starca. Lu Tong uzdrowił go, podając mu do żucia kilka liści herbaty i uciskając różne części ciała według zasad akupresury. Owym starcem był Lu Yu, chiński pisarz i słynny mędrzec. Nauczył swego wybawiciela, jak zrywać właściwe liście i parzyć je w najlepszej źródlanej wodzie. Kolejni właściciele herbaciarni Lu ponoć wciąż o tych zasadach pamiętają. Ludzie w Wuzhenie mają jeszcze jedno ważne dla nich powiedzenie, a mianowicie, że „woda otula skórę”, i właśnie dlatego tak chętnie chodzą do łaźni. Powiedzeń o wodzie i skórze nie wytłumaczę wam lepiej – przekazuję je tak, jak zrozumiałem je w herbaciarni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mądrzy chodzą lewą stroną

We wschodniej dzielnicy Dongzha są tradycyjne warsztaty i muzea, a wśród nich to ze sztuką ludową i znajdujące się obok niego Muzeum 100 Łóżek. To prawdziwie królewskie łoża, tak okazałe, że można by je nazwać komnatami. Drewniane, misternie rzeźbione, z ozdobami z kości, luster i kamieni. Jednym z najcenniejszych eksponatów jest mebel nazwany Łóżkiem 1000 Dni – tyle bowiem zajęło jego wykonanie. A było nad czym pracować: łoże jest długie na 217 cm, szerokie na 366 cm, a wysokie na 292 cm.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nad pięknie nazwaną Zatoką Uczciwości i Bogactwa jest malowniczy most – jeden z wielu w tym nawodnym mieście, ale ten ma w sobie magiczną moc. W przewodniku czytam, że trzeba zwrócić uwagę, którą stronę się wybierze do spaceru. Mieszkańcy Wuzhenu wierzą, że jeśli idzie się lewą stroną mostu, to człowiek oczekuje w życiu mądrości. Przejście stroną prawą wróży natomiast bogactwo. Trochę jak w tym głupawym dowcipie o królu lwie, który rozkazał ładnym zwierzętom pójść na prawo, a mądrym na lewo. Żaba nie wiedziała, w którą stronę ma pójść. A w Wuzhenie dowcipkują, że ponoć na lewo idą po urodę zwykle kobiety, prawą stronę bogactwa wybierają mężczyźni. Ciekawe, którą stronę wybierzecie wy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *