Porady

9 sierpnia 2015

Podpowiadam, jak zorganizować podróż życia i wydać mało pieniędzy!

Tagi: , , , , ,

Gdzie szukać tanich biletów lotniczych? Spać w hostelu czy w hotelu? Jak zwiedzać świat, by nie stracić fortuny? W tym wpisie odpowiadam na Wasze pytania. I czekam na kolejne!

Hongkong2_zajawa

Anna: Zawsze największy koszt to bilet lotniczy, jakieś rady gdzie szukać tanich biletów?

Poszukiwanie najtańszego biletu lotniczego zaczynam zawsze od porównywarek cen, m.in. kayak.pl, które zbierają ceny biletów z większości linii lotniczych. Korzystam z opcji Explore, gdzie na mapie wyświetlane są ceny najtańszych połączeń w danej chwili na wielu trasach np. z Warszawy, Krakowa czy Katowic. Ale moim odkryciem absolutnym jest serwis flipo.pl. Warto zapisać się na newsletter z tej strony. Dzięki niemu kupiłem bilet z Warszawy do Peru za 840 zł w dwie strony, a do Brazylii za 1040 zł. Podobnie było z Australią, gdzie kupiłem bilet za połowę ceny. Warto też szukać biletów w piątek 13. dnia miesiąca. Amerykańskie linie lotnicze sprawdziły, że tego dnia sprzedaje się bardzo mało biletów, gdyż podróżni są przesądni. Dlatego wiele linii tego dnia obniża ceny.

bankowiec1: Jakieś ciekawe aplikacje na telefony przydatne podczas podróży?

Na pewno aplikacja strony kayak. Ale w swoim tablecie mam też aplikacje: airbnb, dzięki której można znaleźć bardzo tanie noclegi u ludzi, a nie w hotelach, google maps, booking, next toilet, która pokazuje najbliższą toaletę – aplikacja niezmiernie przydatna np. w Azji czy w Mareyce Południowej, gdzie z toaletami publicznymi nie jest za wesoło. Mam także skype, aby rozmawiać z najbliższymi i trip advisor city guides, dzięki której można w tablecie mieć mnóstwo przewodników po miastach na całym świecie.

Dariusz: Camping czy Hostel?

Wszystko zależy od tego, dokąd jedziemy. Bardzo często nocuję w hostelach. Lubie je nie tylko ze względu na niskie ceny za noclegi, ale przede wszystkim dlatego, że poznaję ludzi z całego świata. Co do kempingów, to jest to świetna opcja przed sezonem, np. w maju we Włoszech, gdzie ceny są zdecydowanie wtedy niższe. Trzeba też pamiętać, że np. w Skandynawii, gdzie kempingi i tak są dla nas drogie, warto wybrać np. nocleg w samochodzie albo w namiocie – mieszkańcy Norwegii czy Szwecji bardzo chętnie pozwolą nam na to, by rozbić namiot u nich na posesji.

Megi: Jakie kierunki podróży polecasz na tegoroczne wakacje, a jakich zdecydowanie nie ze względu na np. zawirowania polityczne czy inne?

Na wakacje na pewno polecam Grecję, czy Maroko, gdzie wciąż jest bezpiecznie. Ale ja jestem zwolennikiem dalekiego podróżowania, za małe pieniądze. I dlatego lecę tam, gdzie akurat mam tani bilet lotniczy. Szukam ich na flipo.pl, to naprawdę się sprawdza. Mam mieszane uczucia co do Tunezji, Egiptu i Turcji, do których polskie MSZ wciąż odradza wyjazdy. Moimi ulubionymi miejscami na urlop są jednak Portugalia – okolice Porto, Włochy – okolice Wenecji, i niezastąpiona Azja. Chiny, Wietnam i Japonię darzę miłością bezgraniczną.

Natalia: Gdy chcesz gdzieś wyjechać czytasz wątki na blogach czy bardziej forach internetowych, grupach dyskusyjnych portali społecznościach? Czy masz jakieś polecane blogi/grupy dyskusyjne?

Bardzo często sprawdzam informacje na forach internetowych, jednak później rzadko się nimi sugeruję. Ludzie za dużo narzekają, a za mało na forach podają praktycznych informacji. Co do blogów, to zdecydowanie je polecam. Mam kilka ulubionych jak np. fotolizbona czy dziennikparyski. Polecam tez blog rodziny Łopacińskich, którzy z dziećmi zwiedzają cały świat i inny równie ciekawy Busem przez świat. Mnóstwo inspiracji!

JCA: Jakie miejsca najbardziej ciebie urzekły? Które z nich szczególnie polecasz?

Miejsca, które zdecydowanie polecam to na pewno wspominane już Chiny, byłem w nich wielokrotnie i wiem, że nie ma najmniejszego problemu, by zwiedzić je na własną rękę. Na pewno warto. Ale ostatnio Chiny zdradziłem na rzecz Wietnamu (jestem zachwycony). Na pewno wielkie wrażenie zrobiło na mnie Peru – Machu Picchu trzeba w życiu zobaczyć, podobnie jak jezioro Titicaca. Ale najważniejsze, że nie wydałem na te podróże majątku. Bilet do Ameryki Południowej kupiłem za 1040 zł w dwie strony z Polski! No i polecam Australię na własną rękę. Paliwo jest tam tańsze niż w Polsce a nawet tańsze od butelki wody mineralnej w Australii. Wypożycza się kampera albo starego volkswagena i zwiedza interior. Najpiękniejsze wybrzeża świata, kangury, pyszne owoce morza. Bilet kupiłem w promocji za połowę ceny korzystając ze strony flipo.pl

Nick: Jakie są, twoim zdaniem, najciekawsze i mało znane miejsca w Europie, które można zwiedzić bez wydawania fortuny?

Węgry kocham od dziecka kiedy jeździłem tam jeszcze z rodzicami i dzisiaj jeżdżę tam bardzo często. Głównie do Egeru, który słynie nie tylko z kąpielisk termalnych ale przede wszystkim z win! Poza tym blisko stąd do Budapesztu. Na taki wyjazd można wybrać się autem, podobnie jak do czeskiej Pragi. Nawet teraz gdy o niej piszę, mam ochotę tam pojechać. Tanie piwo, jedzenie i nocleg tani również się znajdzie. Ale polecam też Albanię, kraj który kiedyś był w Europie strasznie odizolowany, a dzisiaj jest tam bezpiecznie, ma piękne plaże i tanie życie! I zapierające dech w piersiach skalne miasta w Czechach!

Tomek: Szczepić się przed wyjazdem?

Pewnie. Mam zrobione i szczepienia przeciwko żółtaczce typu A i B, jak też inne podstawowe, czyli tężec, błonica, dur brzuszny. Wykonuję też szczepienia zalecane. Przecież nie ma sensu ryzykować, by zachorować np. na japońskie zapalenie mózgu. Poza tym uwielbiam jeść, próbować – prawie wszystko, bo chociaż wiele razy byłem w Chinach, to jednak psa nie zjadłem. Ale świnkę morską w Peru owszem, tak jak i zupę z węża w Hongkongu. Stąd szczepienie przeciw żółtaczce pokarmowej.

Jarek: Co jest najtrudniejsze w podróżowaniu na własną rękę?

Łatwiej mi powiedzieć, co jest najłatwiejsze. Totalna wolność podróżowania, w każdej chwili mogę zmienić plan. Najtrudniejsze jest jednak ogarnięcie wszystkiego logistycznie. Ale z każdym wyjazdem jest coraz łatwiej. Widzę to po tym, jak zmniejsza mi się bagaż, zabieram coraz mniej niepotrzebnych ubrań i gadżetów. W końcu można je kupić w różnych zakątkach globu. Nie ma sensu dźwigać.

Jola: Dlaczego nie korzystasz z usług biur podroży?

Nie lubię biur podróży, bo strasznie ograniczają podróżowanie. Różnie też bywa z uczestnikami, czasami grupa jest niezgrana i to dopiero koszmar. A gdy wszystko organizuję sam, mogę mieć pretensje tylko do siebie, jeśli coś się nie uda. Ostatni raz z biurem byłem w Turcji, 13 lat temu. I zostałem oszukany, bo nie było dla mnie miejsca w wykupionym hotelu. Kilkadziesiąt osób spało na plaży i chociaż z tego wyjazdu pozostały mi najwierniejsze przyjaźnie, to od tamtej pory jeździmy bez biura.

Paweł: Czy boisz się latać?

Nie boję się latać, chociaż zawsze podczas lotu wszystkich obserwuję, głównie to, jak zachowuje się załoga. Mam coś takiego, że im dłużej latam, tym bardziej zastanawiam się, czy mogę ufać ludziom na pokładzie i samej maszynie. Ale to takie myśli po kolejnym obejrzanym odcinku serii „katastrofy w przestworzach”. Generalnie myślę pozytywnie, oglądam filmy, wypiję trochę wina, pośpię i nagle ląduję. Samolot to wciąż najbezpieczniejszy środek transportu. W najnowszym wydaniu National Geographic Traveler piszę o tym, jak przezwyciężyć strach przed lataniem. Polecam!

Tomasz: Z sondaży wynika, że w tym roku Grecje czeka inwazja turystów z Polski. Jakie obyczaje panują na wyspach greckich? (konkretnie chodzi mi o wyspę Zakynthos)

Zakyntohos to piękna wyspa! Chociaż w sezonie bardzo bardzo głośna. Można powiedzieć, że nigdy się tam nie kończy impreza. Ale trzeba pamiętać, że Grecy nie lubią pijanych gości. Nietrzeźwość nie jest mile widziana. No i uważjmy, gdzie opalamy się nago – możliwe jest to tylko na wyznaczonych plażach chociaż i tak Grecy są tym zniesmaczeni. Proszę też zwracać uwagę, gdzie nie można robić zdjęć – jest to ograniczone w muzeach, dlatego warto spytać, czy można zrobić pamiątkową fotografię. A i proszę pamiętać o napiwkach – te są mile widziane i wynoszą od 5 do 15 proc. rachunku. Udanego urlopu!

Halina: A jakieś miejsce w Polsce godne polecenia?

Jest takich miejsc coraz więcej. Uwielbiam plaże w Trójmieście, Mazury, kocham województwo świętokrzyskie, gdzie nie sposób się nudzić. Czasami zaglądam na szlak pałaców i ogrodów w woj. dolnośląskim. Albo uciekam w Bieszczady, by zupełnie oderwać się od codziennego życia w Warszawie.

Magda: Gdzie szukać najtańszych noclegów? Czy ufać stronie ‚booking.com’?

Bardzo często korzystam ze strony booking.com i jeszcze nigdy nie trafiłem źle z noclegiem. Ale można też zajrzeć na stronę hostelworld.com – sporo hosteli naprawdę jest na bardzo dobrym poziomie i nie ma się czego bać. Ale ostatnio coraz częściej w ogóle pomijam hotele i hostele. Korzystam z kwater prywatnych, których szukam w serwisie airbnb. To wspaniała opcja. Ostatnio tak spałem u rodziny w Hanoi, w Wietnamie. Cudowni ludzie, świetnie mówili po angielsku, mają piękny dom i urocze dzieciaki. Zaopiekowali się mną niemal tak, jakbym był ich kuzynem. Ceny na airbnb naprawdę są świetne (ok. 300 zł za tydzień mieszkania), właściciele mieszkań otrzymują opinie od swoich gości i na dziś to dla mnie najlepsza opcja podróżowania.

Natalia: Ile dni warto zarezerwować na pierwszy wyjazd do Chin, by poznać choć trochę tamtejsza kulturę, ze spokojem poobserwować ludzi i przywieźć dobre wspomnienia?

Mój pierwszy wyjazd do Chin trwał 2 tygodnie. I to był dla mnie optymalny czas by zobaczyć Pekin, Szanghaj, Wielki Mur, Zakazane Miasto, połazić po starych uliczkach miast i zjeść prawdziwe dania kuchni chińskiej. Kolejny wyjazd trwał już jednak miesiąc, a następne jeszcze dłużej. Bardzo lubię Chińczyków, są niezmiernie pomocni, ale zawsze trzeba pamiętać, że za ich uśmiechami kryje się chęć zarobienia pieniędzy ☺ Najważniejsze że o wszystko można się z nimi targować i warto! Podczas moich podróży po Chinach zawsze korzystam z wewnętrznych linii lotniczych – zdecydowanie skraca to czas podróży w porównaniu nawet z ich szybkimi pociągami. Przy okazji pobytu w Pekinie proszę wybrać się na spektakl do Czerwonego Teatru, a z Szanghaju pojechać do średniowiecznych wodnych miast. I jak najwięcej przebywać z Chińczykami obserwując ich np. o poranku w parku, gdzie ćwiczą w grupach, śpiewają i wciąż chodzą w jedwabnych piżamach. Oczywiście bywają nieznośni ze swoim pluciem i innymi odgłosami przy stole, ale trzeba się do tego przyzwyczaić.

Paweł: Słyszałem, że są jakieś kursy oswajania strachu przed lataniem? Czy znasz takie?

Tak. W Warszawie organizowane są kursy pokochaj latanie (www.pokochajlatanie.pl), gdzie psycholog, była stewardesa, mechanik samolotowy oraz pilot objaśniają, dlaczego samolot lata i opowiadają o swojej pracy. Odpowiadają na wszystkie pytania wystraszonych podróżnych. A na koniec zabierają ich na wspólny lot.

Czesław: Chciałbym żoną i dziećmi (6 i 8 lat) pojechać na wakacje 6-10 dni gdzieś w Europie, bezpiecznie, w ciche miejsce nad wodą, z gwarancją pogody. Ważna jest też cena, dojazd może być samochodem (mam małe kombi) lub samolotem. Jakie kierunki mógłby Pan polecić?

Opcja z własnym samochodem jest na pewno najbardziej opłacalna, bo za dzieci w wieku 6 i 8 lat będzie pan już musiał zapłacić w liniach lotniczych – pewnie ze zniżką, ale się nie opłaci. Myślał pan np. o Chorwacji? Tam jest piękna pogoda, wciąż przystępne ceny, mnóstwo kwater prywatnych, więc na pewno znajdzie pan nocleg dla całej rodziny i to nawet bez wcześniejszego rezerwowania. Trudno mi zagwarantować pogodę, ale mam nadzieję, że będzie. Moje typy na rodzinny wyjazd to także Węgry, Słowacja ze swoim aquaparkiem Tatralandia, Skandynawia również.

Jurek: Gdzie latać z rodziną? Chodzi mi o tanie loty w urokliwe miejsca.

Z cała rodziną latać wszędzie tam, gdzie dolecicie tanimi liniami lotniczymi, jak wizzair czy ryanair, albo easyjet. Wizz Air ostatnio uruchomił loty do Lizbony i na Cypr! A Cypr dla całej rodziny jest idealny, bo pogoda pewna, dobre jedzenie i wino, świetny aquapark dla najmłodszych. Mała wyspa, którą można objechać wypożyczonym autem. Proszę też sprawdzić ofertę linii Ryanair, bo w sezonie też otwiera dodatkowe połączenia w turystyczne miejsca, np. na Sycylię.

Maciek: Loty, noclegi jeszcze jakoś zorganizuje, ale boję się o kwestie wyżywienia, tym bardziej w obcych kulturach. Jak jeść zagranicą, żeby nie zrujnować budżetu? Knajpy, sklepy spożywcze? Dajmy dla przykładu Tajlandię czy wspominany Wietnam.

Zawsze jem w ulicznych budkach. Naprawdę nie ma się czego bać, wystarczy się zaszczepić na żółtaczkę pokarmową – tak na wszelki wypadek. A jedzenie serwowane we wspomnianym Wietnamie jest naprawdę bardzo smaczne. Podobnie w Tajlandii. W Hanoi czy w Bangkoku wszyscy jedzą w ulicznych budkach, tam gdzie największy kłębi się tłum to znak, że jedzenie na pewno jest dobre i świeże!

Agnieszka: Jakie miejsca w Europie polecałbyś na wakacje z gromadką dzieci?

Dla rodzin z dziećmi polecam kempingi w całej Europie. Mam do nich sentyment, bo pamiętam kiedy moi rodzice zabierali mnie na wakacje do Grecji, na Węgry, czy do Bułgarii i zawsze spaliśmy na kempingach. Na szczęście dziś sporo się na nich zmieniło na plus. Chodzi mi o infrastrukturę. Są naprawdę na świetnym poziomie, z basenami, placami zabaw dla dzieci, a przede wszystkim można na ich terenie mieszkać nie tylko w namiotach, ale też w pełni wyposażonych domkach. Polecam kempingi m.in. w okolicy Wenecji. Za domek dla czteroosobowej rodziny wynajęty na dwa tygodnie w maju zapłaciłem tysiąc złotych. No i warto też pomyśleć o miejscach, w których to dzieci, a nie my będą bawiły się najlepiej: Disneyland pod Paryżem, Legoland w duńskim Billund to znakomita propozycja dla najmłodszych, podobnie jak aquaparki, np. na Cyprze, gdzie będziemy mieć zawsze pewną pogodę, albo pod Berlinem – Tropical Island, gdzie w wodzie możemy się pluskać nawet zimą. Cudowna dla dzieci jest Skandynawia. Np. w Szwecji miasto Karlskrona i okolica, region Blekinge. Do Karlskrony można popłynąć promem z Gdyni, na którym dzieci też się nie będą nudziły, bo jest m.in. plac zabaw. Na miejscu za to można wypożyczyć rowery, albo zabrać swoje już na prom, zjeść pyszne lody, zobaczyć niezwykłe muzeum marynistyczne, w którym najmłodsi mogą wcielić się w załogę statku, i wejść do okrętu podwodnego. W tym muzeum wszystkie napisy są po polsku.  Najważniejsze wybrać to, na co ochotę mają dzieciaki.

Natalia: Jeśli chodzi o płacenie w różnych krajach (głównie tych które nie mają euro, dolarów, lecz własną walutę), to co się najbardziej opłaca? Wymieniać gotówkę w ich kantorach, czy płacić kartą w polskiej walucie/euro/etc.? Dziękuję!

Wszystko zależy od kraju, do którego się wybieramy. W krajach europejskich nie ma problemu z wypłatą pieniędzy z bankomatu, dlatego rzadko zabieram ze sobą gotówkę, ale gdy wyjeżdżam do Azji, zabieram dolary – tak aby opłacić transport z lotniska, czy zapłacić za kolację, bo nie wszędzie można płacić kartą. W dużych miastach jak np. Szanghaj, czy Pekin nie ma oczywiście problemu z bankomatami, ale gdy wyjeżdża się poza miasta, lepiej mieć gotówkę. Opłacalny był kurs wymiany dolarów na juany w chińskich bankach, dlatego warto z tego korzystać. Za to unikać cinkciarzy, którzy mają fałszywe pieniądze. Poza tym płacąc w krajach poza strefą euro musimy wiedzieć, że kurs takich płatności może nie być opłacalny, ponieważ najpierw lokalna waluta przeliczana jest na dolary, a potem te dolary przewalutowywane są na złotówki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *