Polska

18 marca 2014

Węgrzyn w krośnieńskim szkle

Tagi: , , , , , ,

Jeśli hutnik potrafi zamieszać palcem wrzącą herbatę, to nadaje się do fachu. O tej
niecodziennej regule dowiaduję się w Krośnie, gdzie od pięciu stuleci wydmuchują szkło.

Centrum_dziedzictwa_Krosno3

Już niedaleko, myślę, gdy mijam „koktajlówkę” ustawioną przy drodze. No tak, cóż innego miałoby być znakiem kierującym do szklanego miasta? Chociaż pierwotnie miał to być kieliszek. Uznano jednak, że tak nie wypada. A koktajlówka? W niej można przecież napić się wody!

W Krośnie jestem z powodu szkła, a konkretnie odwiedzam Centrum Dziedzictwa Szkła – jeden z 7 nowych cudów Polski i najlepszy produkt turystyczny z certyfikatem Polskiej Organizacji Turystycznej. Znajduje się na krośnieńskim rynku, a w zasadzie cztery piętra poniżej jego poziomu. – Będzie gorąco! – uprzedza mnie przed wejściem do centrum mój przewodnik Dawid Iwaniec. „Gorąco” to mało powiedziane. Zawieszony przy wejściu do pomieszczenia termometr szaleje – wskazuje 50 stopni Celsjusza. Hutnicy Mirek Penar i Marcin Ginalski pracują w krótkich spodenkach, tiszertach, a na nogach mają klapki. Podczas zmiany wypijają skrzynkę wody mineralnej. Nie zazdroszczę im pracy – przelatuje mi przez głowę myśl.

Popisowy numer Mirka Penara

Szkło, które hutnicy nawijają na piszczele, ma ponad tysiąc sto stopni Celsjusza. Trzeba być nie lada gościem, żeby przez kilka godzin wytrzymać przy piecu. W dodatku hutnicy muszą mieć mocne płuca i silne ręce. Formują szkło ręcznie – dokładnie tak, jak robili to Fenicjanie w I w. p.n.e. – Hutnik musi być twardy. Powinien potrafić zamieszać palcem gorącą herbatę – mówi Mirek Penar, ocierając pot z czoła i zabierając się do wydmuchiwania kolejnej bańki. Postanawia przyuczyć mnie do rzemiosła: mam wydmuchać słynną krośnieńską rybkę. Taką, jaka stała na kredensie u mojej babci.

Zakładam rękawice, Mirek podaje mi piszczel z gorącym szkłem. – Dmuchaj! Mocniej, bo nic z tego nie będzie – instruuje. Prawie się udało. Ale to nie koniec roboty. Mirek przejmuje ode mnie rurkę z nadmuchanym szkłem, obtacza je w kolorowym pudrze szklarskim, ponownie zanurza w piecu, nabiera kolejną warstwę i znowu każe mi dmuchnąć. Ryba nabiera kolorów, a Mirek specjalnymi szczypcami nadaje jej kształt. W tym czasie Marcin Ginalski przykleja jej szklane oczy i płetwy. Po 20 minutach jest gotowa. Do rana będzie traciła temperaturę w odprężarce – inaczej by się rozpadła. Dowiaduję się przy okazji, że rybki były nielegalne. Oficjalnie taki produkt nigdy nie istniał. Hutnicy wytwarzali je po godzinach pracy i sprzedawali na czarnym rynku.

Centrum_dziedzictwa_Krosno1

Na rybce się jednak nie kończy. Teraz hutnik Penar pokaże mi swój popisowy numer, a jest nim wazon ukrainka. Po nabraniu szkła na piszczel i dmuchnięciu bańki wkłada ją do formy, potem znów dmucha, szczypcami robi w szkle dziurkę i zaczyna wywijać rurką we wszystkie możliwe strony. Świetny z niego byłby kapelmistrz. Po kwadransie takiego wywijania, przerzucania, kręcenia nad głową, malowania w powietrzu ósemek pofałdowany wazon jest gotowy. Też musi „odpocząć” przez noc.

Tymczasem ja kieruję się do mistrza grawernictwa Marka Chajca. W gablotach oglądam prace najwybitniejszych artystów, jacy tworzyli w Krośnie. Wśród szklanych cudów są też wyroby, które nigdy nie weszły do seryjnej produkcji, bo na swoje czasy były zbyt awangardowe. Dziś mogłyby być dizajnerskim gadżetem w niejednym mieszkaniu. Ale czas na naukę. Mistrz Chajec sadza mnie za stołem, daje szklankę i prosi, by wygrawerować kwiatki z łodygami i listkami. No tak, dla niego to bułka z masłem, ale nie dla mnie. – Za szybko chciałeś; gdybyś się skupił, wzór by wyszedł. Pomylisz się raz i koniec – daje nauki na przyszłość Chajec.

Centrum_dziedzictwa_Krosno4

Weneckie szkło made in Krosno

Szklane dzieje Krosna sięgają XVI w. Cztery wieki później do miasta zawitał nowoczesny przemysł szklarski, kiedy to w 1920 r. do życia powołano Spółkę Akcyjną Polskie Huty Szkła przemienioną po wojnie w państwowe przedsiębiorstwo Krośnieńskie Huty Szkła. W swoich najlepszych latach zatrudniało ono ponad 7 tys. pracowników i było jednym z największych w Europie. W Krośnie działała szkoła szklarska, która szkoliła całe pokolenia hutników. Do miasta przybywali artyści i projektanci z całego kraju. 

Nic więc dziwnego, że wielu światowych producentów szkła, takich jak Murano, Zwiesel, Waterford Crystal, Lenox czy Villeroy & Boch, zaczęło zamawiać szkło w Krośnie. Warto popatrzeć na te cacka. Są zgromadzone w jednej z sal siedmiu piwnic przy Rynku. Np. w Sali Borowskich zobaczymy prace bardzo znanego w świecie Stanisława Borowskiego oraz dwóch jego synów – Pawła i Stanisława Jana. – Awangardowe dzieła Borowskiego w swoich kolekcjach mają m.in. Jimmy Carter, Whoopi Goldberg czy Nicolas Cage. Cała jego rodzina zajmuje się szkłem – opisuje Hanna Wajda-Lawera, kustosz z CDS. Z nią idę jeszcze na krótką wycieczkę do Krośnieńskich Hut Szkła „Krosno”, które także mogą zwiedzać turyści. Tego punktu nie można pominąć, będąc na szklanym szlaku. Podobnie jak szklanych rzeźb porozstawianych w mieście i nawiązujących do lokalnych legend.

Centrum_dziedzictwa_Krosno5

W „Krośnie” praca idzie pełną parą, chociaż spółka dzisiaj jest w upadłości. Ma o ponad połowę mniej pracowników niż w najlepszych latach, ale ci nie narzekają na brak roboty. Wyroby „Krosna” wciąż mają markę na świecie i nadal wysyłane są na wszystkie kontynenty. W magazynach jest ponad 55 tys. wzorów kieliszków, wazonów, cukiernic, mis, salaterek i kufli. À propos kieliszków. W tych produkowanych w Krośnie ponoć najlepiej smakuje węgierskie wino. Wiedzą o tym mieszkańcy Krosna, którzy co roku pod koniec sierpnia organizują największy w Polsce Festiwal Win Węgierskich im. Roberta Wojciecha Portiusa – krośnieńskiego mieszczanina, który na wprowadzeniu węgrzyna na polskie stoły dorobił się wielkiego majątku.

Centrum_dziedzictwa_Krosno6

Szklane atrakcje 2014

MultiGlass Festiwal – pokazuje nieznane oblicza szkła za pomocą różnych środków wyrazu artystycznego: wystawy, warsztatów, koncertów.

Wystawy:

marzec–czerwiec historia przemysłu szklarskiego.

lipiec–sierpień sztuka witrażu

listopad–grudzień autorska wystawa słynnych polskich artystów szkła: Stanisława Borowskiego oraz Beaty Stankiewicz-Szczerbik

Trójwymiar do kwadratu

Trójwymiarowy obraz The UnderGlass jest jedynym tego typu stworzonym w zamkniętym pomieszczeniu – na podłodze klatki schodów ruchomych Centrum Dziedzictwa Szkła. Dzieło namalował krakowski malarz i architekt Ryszard Paprocki. Ma 80 m² powierzchni i przedstawia baśniową wizję wnętrza pracowni hutniczej. Żeby ją zobaczyć, trzeba stanąć w prawym rogu – z tego miejsca wychodzą też najlepsze zdjęcia. Obraz można oglądać bezpłatnie, a po zmroku wziąć udział w niezwykłym trójwymiarowym spektaklu.

NGT_1402_okladka_01Tekst ukazał się
w National Geographic Traveler nr 2/2014

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *