Czechy

21 czerwca 2011

Z kłódką jadą po miłość

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Most miłości w PradzeKłódki na mostku nad Czarcim Potokiem wyglądają, jakby wieszano je tam od zawsze. Są różne: pordzewiałe, z odpryskami farby, opatrzone miłosnymi wyznaniami. Zakochani przybywają do Pragi z całej Europy i wieszają je tutaj na szczęście. Ale to od wodnika Kabourka zależy, czy ich uczucie przetrwa na wieki. Nie do uwierzenia, ale ta „świecka“ tradycja dotarła do Pragi zaledwie trzy lata temu. Nie wiadomo, kto powiesił pierwszą kłódkę.

– Może turyści z Rosji, a może z Włoch, gdzie już przed wiekami powstawały mosty miłości? – zastanawia się przewodniczka Jirina Vokruhlikova.

Legenda o wodniku

Zakochanych w Pradze można spotkać na każdym kroku. W czułych objęciach spacerują Złotą Uliczką, oblegają ławki na Starym Mieście, a na moście Karola stoją w kolejce do pomnika Świętego Jana Nepomucena. Legenda głosi, że każdemu, kto go dotknie, przyniesie szczęście.

Kierują się też na mały mostek na lewym brzegu Wełtawy położony na Małej Stranie, tuż przy młynie Wielki Przeor, ścianie Johna Lennona i ambasadzie Francji przy Velkoprevorske Namesti, gdzie dowodów miłości można spotkać setki. Niemal o każdej porze dnia na mostku widać zakochanych, którzy wieszają zamek ze swoimi imionami, a kluczyk wrzucają do Czarciego Potoku.

Tam patrzy na nich mały, pomarszczony wodnik Kabourek. W 2010 roku ustawił go tutaj rzeźbiarz Josef Nalepa, który jako jeden z dwóch ludzi na świecie portretował Salvadora Dali. – Kabourek jest dobry, chociaż wygląda groźnie. Jest zły tylko dla złych ludzi. I mówi, że wrzuca do Wełtawy tych wieszających kłódki na pięknych kratach, przez które nie widać ani mostu, ani wodnika – opisuje Josef Nalepa.

Czeskie wodniki mają różne cechy. Jedne lubią mocny alkohol, inne ładne dziewczęta. O Kabourku, którego mianowano opiekunem zakochanych, mówi się, że lubi piwo butelkowe. Jednak nie dla wszystkich bywa on łaskawy.

– Gdy narzeczeni zamkną kłódkę, a kluczyk wrzucą do potoku, Kabourek potrafi wskoczyć do wody i opadający na dno kluczyk wyłowić – ostrzega Filip Jan Zvolski z Muzeum Legend i Duchów Praskich.

– Gdy zakochani usłyszą jedno pluśnięcie, wszystko będzie dobrze, ich miłość przetrwa na wieki. Bieda, gdy będą dwa pluśnięcia…

Legenda mówi, że dzieje się tak wtedy, gdy Kabourek poczuje, iż klucz został ogrzany nieszczerym uczuciem, szybciej stygnie i wypływa na powierzchnię potoku. Wówczas wodnik go wyłowi, wdrapie się na mostek, zamek otworzy i sprzeda panu Capkowi na ulicy Dlouhe. A pieniądze wyda na piwo. I wzniesie toast za tych, którzy miłość zamknęli w sercu na wieki.

Na wszelki wypadek

Może dlatego zakochani okazują sobie na mostku wiele czułości, by przekonać Kabourka o swoim uczuciu? Andrejka i Jiricek ze swoją kłódką do Pragi przyjechali z Moraw. – Jesteśmy ze sobą ponad dziesięć lat – mówi mi Andrejka. – To po co wam ta kłódka? – dopytuję. Na wszelki wypadek, mamy nadzieję, że Kabourek wypije nasze zdrowie – odpowiada z uśmiechem Jiricek.

Chwilę później ich kłódka już wisi. Chłopak bierze jeszcze flamaster i na pobliskim murku maluje serce, a w jego środku wpisuje imiona. Podobnych serduszek i wyznań namalowano tu setki. Po francusku, hiszpańsku, włosku, rosyjsku… Odnajduję też napis „kocham ciebie Wandziu. Zbyszek“.

Spotykam informatyka Pavla i Aniczkę, pracownika naukowego Uniwersytetu Karola. Na moście postanowili uczcić swoją 30. rocznicę ślubu. – Tyle lat w związku to dzisiaj już nie do pomyślenia. Wiele młodych par na pewno to przeraża – stwierdza Aniczka. – Młodzi wolą się wyszaleć, ale przez to mogą przegapić swoją drugą połówkę – wtrąca Pavel.

Ktoś zostawił zdjęcie Angeliny Jolie i Brada Pitta. – Bo oni podobno też na tym mostku byli – zagaduje Ivana, 20-letnia kelnerka z miejskiego piwowaru na ul. Vodickowej. Od czasu kręcenia w Pradze scen do filmu „Wanted. Ścigani“ ta hollywoodzka para ponoć bardzo często odwiedza stolicę Czech. Ma nawet swoją ulubioną knajpkę – położoną z dala od centrum ukrytą w naturalnej grocie kilkanaście metrów pod ziemią Svatną Klarę. A jedna z czeskich kolorówek donosiła niedawno: „Nie ma kryzysu w związku Angeliny i Brada, widziano ich na moście miłości“.

Kłódki pokochali… złomiarze

Nad mostem miłości w Pradze zawisły czarne chmury, ale na szczęście tylko na chwilę. Kiedy kłódek zaczęło przybywać, władze miasta zastanawiały się, czy nie zakazać tego zwyczaju w obawie przed zbyt dużym obciążeniem mostka. Poza tym prażanie podnosili, że „wieszane żelastwo“ szpeci okolicę. Głos w sprawie kłódek zabrał też twórca wodnika Kabourka. – Miasto powinno z tym walczyć, abyśmy tu mieli starą, piękną Pragę – mówił w wywiadach Josef Nalepa. Jednak kłódki zostały.

Podobnie jak na średniowiecznym moście Milvio w Rzymie. Tam pojawiło się tyle kłódek, że most groził zawaleniem. Ostatecznie ustawiono słupki i rozwieszono łańcuchy, na których zakochani wciąż zostawiają dowody swojej miłości.

Kłódki można też spotkać na mostach w Wilnie, Moskwie, Kijowie, Paryżu czy w Seulu. Ostatnio także zaczęły się pojawiać na jednym z mostów w Szanghaju. Ale skąd wziął się ten zwyczaj?

Wszystkie drogi prowadzą do wspomnianego mostu w Rzymie. Postawiony w 206 roku od samego początku przyciągał kochanków. Rzymski historyk Tacyt pisał, że miejsce to było znane ze swych nocnych atrakcji. Neron miał tutaj urządzać orgie z kochankami.

A kiedy główny bohater bestsellerowej książki „Pragnę cię“ Federica Mocciego opowiedział swojej wybrance legendę o kochankach wieszających na latarniach łańcuchy i kłódki, miliony czytelników zaczęły to naśladować nie tylko we Włoszech. – Ludzie po prostu tęsknią za uczuciem – stwierdził pisarz.

Moda dotarła również do Polski. W Poznaniu kłódki wiszą na moście bp. Jordana. We Wrocławiu zakochani przybywają na most Tumski. A w Warszawie zamki zaczęto wieszać na moście Świętokrzyskim. Jednak w stolicy nowa tradycja nie utrzymała się długo, bo kłódki pokochali złomiarze.

Michał Cessanis, Życie Warszawy, Rzeczpospolita, data publikacji: 21.06.2011

[tb_google_map]