Czechy

7 lipca 2010

Czeskie marionetki lecą do Chin

Tagi: , , , , , , ,

Spejbl i Hurvinek, ojciec i syn, najpopularniejsze postaci czeskiego teatru lalek, zbierają coraz więcej fanów na Facebooku. Inne drewniane marionetki z praskich manufaktur podbijają Amerykę i Azję. Za „Baracka Obamę” czy „Władimira Putina” trzeba zapłacić kilkaset dolarów.

Ulica Karlova w Pradze. Mała, wybrukowana, z piwnymi ogródkami, gdzie co chwilę słychać odgłos kufla uderzanego o kufel. Piwne toasty przerywane są tylko wtedy, gdy na stole pojawia się jedzenie i biesiadnicy zabierają się za knedliki – bułczane, ziemniaczane, na słodko, na ostro, z orzechami, śliwkami, w najróżniejszych sosach. Ze sklepowych witryn na Starym Mieście gapią się na nich czarownice, królowie, klauny, księżniczki, pomarszczone babcie, przybrani w loki arystokraci i groźnie zerkający wikingowie.Kto ożywi króla i błazna

Ja wypatruję Spejbla i Hurvinka. Te marionetki z lipowego drewna, z dużymi oczami i nieco odstającymi uszami towarzyszą już drugiemu pokoleniu Czechów.

Spejbl był pierwszy, bo pojawił się na scenie teatrzyku już w 1920 roku. Tchnął w niego życie lalkarz Josef Skupa. Pięć lat później dołączył do niego syn – Hurvinek, wyrzeźbiony przez Karela Noska. Obie lalki towarzyszyły więc naszym sąsiadom w różnych momentach historii i do tej pory im się nie znudziły. Na ich przedstawienia w praskim teatrze w dzielnicy Dejvice przychodzą całe rodziny.

Dzieci bawią zabawne historyjki ożywionych lalek, a dorośli dopatrują się w nich karykatur byłych i dzisiejszych polityków. Kukiełki i ich facecje nie starzeją się, ostatnio przeżywają nawet wzrost popularności. Mają swój profil na portalu społecznościowym Facebook. „Zapraszamy tu wszystkich, którym Spejbl i Hurvinek towarzyszyli w czasie socjalizmu w Czechosłowacji” – napisali założyciele profilu.

Pociągnij za sznurki prezydenta

Maria Ploteny ze sklepu przy ul. Karlovej podpowiada mi, że nie tylko ojciec i syn trafili do internetu. Swój profil na Facebooku ma także inna czeska marionetka – Kasparek. – Ten błazenek jest bardzo pogodny i mądry. Dzieci bardzo go lubią, bo radzi sobie w każdej sytuacji. Marionetki są dziś naszymi eksportowymi hitami. Stały się ulubioną pamiątką z Czech – mówi Maria.

Kukiełki nie należą jednak do najtańszych souvenirów. Za małą laleczkę trzeba zapłacić około 60 zł. Ceny rosną wraz ze wzrostem marionetek. A te najdroższe kosztują nawet kilka tysięcy złotych. To robione na specjalne życzenie lalki o twarzach znanych postaci. Furorę robią sterowani sznurkami prezydent USA Barack Obama i premier Rosji Wladimir Putin. Za takie lalki trzeba zapłacić blisko po 800 dolarów.

– Ale czescy artyści mogą też wyrzeźbić marionetki np. z twarzami rodziców, dzieci czy przyjaciół. Wystarczy dostarczyć nam ich zdjęcia. Czas wykonania takich marionetek to około trzy tygodnie. Wszystkie robione są ręcznie – mówi mi pracownica jednego z internetowych czeskich sklepów specjalizujących się w sprzedaży marionetek. Kto najczęściej kupuje lalki? – Najwięcej wysyłamy ich do Rosji, Ameryki, a od kilku miesięcy także do Chin. To pewnie dlatego, że tysiące Chińczyków odwiedza ostatnio Pragę…