Albania

3 marca 2010

W Albanii dadzą dobrze zjeść

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Tak dobrej jagnięciny, jak ta podana w małej knajpce w centrum Tirany nie jadłem nigdy wcześniej. Zapach jedzenia unosi się zresztą w całej stolicy Albanii. Woń ostrych przypraw, warzyw i pieczonego mięsa działa jak narkotyk. Aż trudno nie skusić się na jakiś przysmak, np. na byrka. Lokalna przekąska sprzedawana w budkach na każdym skrzyżowaniu Tirany, robiona z francuskiego ciasta przekładanego szpinakiem i białym serem to raj dla podniebienia. I dla kieszeni, bo byrek kosztuje niecałe dwa złote.W stolicy Albanii nowe restauracje wyrastają jak grzyby po deszczu. A serwowane w nich dania są bardzo tanie i dobre. Nawet w Kolonatach – rodzimych fastfoodach. Dlatego Albanię, kraj przez lata izolowany, wciąż tajemniczy dla wielu Europejczyków, warto zwiedzać także od strony kuchni.

A drogę od knajpki do knajpki pokonywać na rowerze. Jednoślad to bowiem najlepszy środek lokomocji do zwiedzania stolicy. Wjedzie w każdą uliczkę, a nawet tam, gdzie ulice dopiero powstają. I z łatwością ominie dziury, których w mieście nie brakuje. Podobnie jak w innych regionach Albanii.

1 Maji

Albańczycy uwielbiają dobrze zjeść, godzinami biesiadować. Na degustację wybrałem lokal „1 Maji”. Spotykam się tam z Sadikiem Malajem, miejscowym przedsiębiorcą, który prowadzi także biuro podróży organizujące wyprawy w głąb kraju i szefem restauracji Spartakiem Nano.

– Mamy własne gospodarstwo rolne. Wszystkie składniki naszych potraw są naturalne, a potrawy przyrządzane jak u mamy – zachęca Spartak.

Z głośników zamiast folku dobiegają nowoczesne rytmy. Śpiewa Soni Malaj, córka Sadika i albańska gwiazda muzyki robiąca właśnie międzynarodową karierę. Na stole pojawia się coraz więcej dań. Oprócz wspomnianej już jagnięciny duszonej w cebuli i papryce, próbuję marynowane pomidory, ryż zapiekany z bakłażanami i dynią, papryczki nadziewane białym serem i zapiekaną fetę. Jest też rosół z jogurtem i pulpecikami. Degustuję wina i rakię – wódkę z winogron. Trunek jest tak mocny, że muszę go przepijać wodą. Mój kompan po przechyleniu kieliszka nawet się nie skrzywił.

Stawiają na wina i na oliwki

W Albanii jest siedemnaście większych winiarni, w których również wytwarzana jest rakia. Nikt jednak nie liczy, jak duża jest produkcja.– Jest wiele małych rodzinnych winiarni. Niemal w każdej wiosce – opowiada Sadik. I zachęca do odwiedzenia tej w regionie Leskovik, kilkanaście kilometrów od Tirany, przy drodze prowadzącej do nadmorskiego kurortu Durres. Produkowane tam wina uznawane są za jedne z najlepszych w Albanii.

– Winiarnię w Shesh kilka lat temu założył Ekrem Bardha. Urodzony w małej wiosce na granicy z Grecją, po wojnie uciekł do Ameryki. Kontaktów z ojczyzną nigdy jednak nie zerwał. A jego winny biznes okazał się strzałem w dziesiątkę. Bo białe i czerwone wina Bardha są we wszystkich knajpach. Cena butelki nie przekracza 15 złotych.

– Albania stawia teraz na produkcję win i oliwek – mówi Elton Caushi, mój przewodnik. – Rząd chce posadzić dwadzieścia milionów krzaków winogron i drzew oliwnych. Ludzie będą mieli z czego żyć.

Teraz Albańczykom żyje się biednie, rolnictwo i przemysł są słabo rozwinięte, a turystyki dopiero się uczą. I jak przyznają, każdy z nich ma rodzinę za granicą, która przysyła pieniądze. Głównie z Włoch i Grecji. Szacuje się nawet, że w Albanii mieszka mniej Albańczyków (ok. 3,5 mln) niż poza jej granicami (nawet 9-12 mln).

-Na niekorzyść Albanii wciąż działają stereotypy. Że tu kradną, oszukują, że nie ma prądu. Dlatego przyjeżdża mało turystów. A to nieprawda, tak samo jak to, że prezydentowi Bushowi, gdy kilka lat temu był w Albanii, ktoś ukradł zegarek – zapewnia Elton. Przerwy w dostawie prądu w stolicy praktycznie się już nie zdarzają. I chociaż przewodniki (jest ich mało, są nieaktualne) ostrzegają przed złodziejami, to po zmroku w Tiranie czułem się bardzo bezpiecznie.

Piramida wciąż dzieli miasto

Odwiedzam blok – kiedyś dzielnicę aparatczyków komunistycznego reżimu Envera Hodży (stoi tam jego willa), a dziś miejsce rozrywki młodych Albańczyków. To jak wejście do innego świata. Modnie ubrane nastolatki popijają drinki, kołyszą się w rytm światowych hitów, a pod nocne kluby co chwila podjeżdżają luksusowe auta. W kraju, w którym za Hodży nie można było mieć własnego samochodu, dziś ten środek lokomocji stanowi o pozycji jego właściciela. Z błyszczących hummerów wysiada rozbawiona młodzież. Ale w tej biedniejszej Tiranie jeżdżą głównie stare mercedesy, czasami przemknie też polonez czy fiat 125p.

Chociaż stolica wciąż się zmienia, powstaje coraz więcej hoteli i apartamentów do wynajęcia, nadal widać podział na tę bogatą i biedniejszą. Na granicy jednej i drugiej stoi olbrzymia betonowa piramida, z której odpadają szklane elementy. To dawna siedziba mauzoleum Hodży, zaprojektowana przez jego córkę i zięcia. Dziś pusta w środku. – Tu będzie kino i teatr – mówi po włosku jeden z robotników wychodzących z piramidy. Po angielsku mało kto tu rozmawia.

Pozostałości po komunizmie jest zresztą więcej – jak chociażby Pałac Kultury czy Muzeum Historyczne, górujące nad głównym miejskim placem Skanderberga. Nad wejściem do muzeum można zobaczyć olbrzymią mozaikę z albańskimi bojownikami walczącymi o niepodległość. Lokalni przewodnicy organizują nawet wycieczki szlakiem komunistycznym. – Zainteresowanie jest spore, bo coraz więcej turystów chce bardziej poznać nasz kraj, niektórzy nawet nie wiedzą, czy Albania leży w Europie czy w Afryce – dodaje Elton Cushi.

Toast kapelusznika

Po drodze na lotnisko odwiedzam jeszcze miasteczko Kruja. Urocza dawna stolica przyciąga tłumy turystów. To najlepsze miejsce do kupowania pamiątek, od Tirany dzieli ją tylko godzina jazdy minibusem. Mijam bunkry, którymi usłany jest cały kraj i małe sklepiki mięsne, przed którymi na hakach wiszą obdarte ze skóry młode owce.

W XV wieku Kruja była centrum oporu Albańczyków przeciw osmańskiej inwazji. To właśnie tutaj jest muzeum bohatera narodowego Skanderberga. Jednak aby do niego dojść, każdy musi przejść przez wybrukowane uliczki bazaru, gdzie w drewnianych chatach sprzedawane są dywany, srebro, popielniczki w kształcie bunkrów i wyroby z drewna – ręcznie robione kołyski, misy, osełki do masła i malowane skrzynie. A wszystko w bardzo przystępnych cenach. Nie sposób więc czegoś nie kupić. Po chwili dźwigam już dywan i butelkę albańskiego koniaku.

Krótką pogawędkę ucinam sobie z kapelusznikiem Dritanem. Wyrobem filcowych pantofli i fezów (białych nakryć głowy) zajmuje się od 30 lat, warsztat przejął po ojcu.– Teraz do zawodu przyuczam mojego syna. Da się z tego wyżyć, tylko turystów musi być więcej – mówi Dritan. Zaprasza na kieliszek koniaku. – Gezuar! – wykrzykuje i wznosi toast za Polskę i Albanię.

INFORMATOR

Podróż samolotem

Najdogodniejsze i najtańsze połączenie do Albanii oferują węgierskie linie lotnicze Malev (www.malev.com). W sezonie letnim samoloty latają z Warszawy przez Budapeszt do Tirany w środy, piątki i niedziele (wylot z Polski o 19.50, a po przesiadce na Węgrzech przylot do Albanii o godz. 0.55). Przez cały rok dostępny jest również lot o godz. 9.00 z przylotem do Tirany o godz. 14.45. W promocji bilety można już kupić za 650 zł, najniższa cena regularna wraz z opłatami to 1050 zł. Polacy mogą przekraczać granicę z Albanią na dowód osobisty.

Gdzie odpocząć, nurkować i mieszkać

Podczas pobytu w Albanii warto odpocząć na złocistej plaży np. w kurorcie Durres. Od wiosny do jesieni busy ze stolicy kursują tam codziennie od świtu do zmierzchu. Można też wybrać się znacznie dalej na południe do leżącej nad uroczą zatoką Sarandy (podróż autobusem trwa 8 godzin). Z wyspy Korfu pływają tam promy i wodoloty. Saranda to także idealne miejsce do nurkowania. Działa tam jedyna w Albanii, a do tego prowadzona przez Polaków, baza nurkowa (www.nurkowaniealbania.pl). Powstaje coraz więcej wypożyczalni rowerów, skuterów i dżipów (www.albaniantrip.com). Nie ma też problemu z noclegami, ponieważ w wielu regionach kraju powstaje coraz więcej prywatnych kwater, rozwija się agroturystyka. Cena noclegu w takim miejscu od osoby to ok. 25 euro. Jest także coraz więcej hoteli, jednak ceny pobytu są w nich zdecydowanie wyższe (ok. 50 euro za noc). Przed wyjazdem do Albanii warto skontaktować się z tamtejszym biurem podróży Sondor, które oferuje wiele ciekawych imprez, także z polskimi przewodnikami (www.sondortravel.com).

Albania w internecie

W internecie mało jest stron w języku polskim poświęconych Albanii. Warto zajrzeć na stronę www.albania.com.pl, gdzie jest wiele danych na temat Albanii. Istnieje też możliwość zorganizowania wycieczki, wynajęcia samochodu czy hotelu oraz kupienia biletów lotniczych. Za jej pośrednictwem zamówimy polskojęzycznego przewodnika. Informacji można też szukać na oficjalnej stronie kraju www.albaniatourism.com.

Ceny

Życie w Albanii jest bardzo tanie. Walutą jest Lek (1 euro = 138 lek). Dziennie na wyżywienie wystarczy ok. 10 euro. Za dwie kawy i wodę mineralną w małej knajpce zapłacimy ok. 1,5 euro. Duże piwo to wydatek ok. 2 euro, drink w nocnym klubie 5 euro. Lokalna przekąska byrek – ok. 0,5 euro, danie w restauracji (np. jagnięcina z ziemniakami i sałatką z pomidora ok. 3-4 euro. Na targu: kilogram pomarańczy – 0,5 euro, butelka wina białego – ok. 4 euro, czerwone wino – 3-5 euro, sery – od 2 do 3 euro za kg, oliwki – ok. 2 euro za kg.

Kuchnia albańska w pigułce

Najbardziej rozpowszechnioną potrawą jest pieczona baranina podawana zazwyczaj z bułką pita (gyro). To właśnie ta w zasadzie turecka potrawa jest rozpowszechniona w Europie jako pita gyros. Albańczycy chętnie jedzą również mięsa, ziemniaki i jarzyny (najczęściej pomidory i cebula). Wszystkie potrawy przyrządzane są z dodatkiem oliwy z oliwek. Wśród serów najpopularniejsza jest feta. Na północy kraju, przy granicy z Serbią i Czarnogórą jada się typowo turecki pudding ryżowy na owczym mleku (oriz më tamel). W Albanii, powszechnie spożywa się jogurt. Narodowym trunkiem albańskim jest rakia – wódka wyrabiana m.in. z winogron.Restauracji w Tiranie jest mnóstwo, poza wspomnianą już „1 Maji” warto odwiedzić także Sky Club – lokal, z którego można podziwiać panoramę miasta.

Michał Cessanis, Życie Warszawy, data publikacji: 03.03.2010

[tb_google_map]