Polska

20 lipca 2009

Bałtyk: tłoczno i drogo

Tagi: , ,

Jedziesz nad Bałtyk? Zapomnij o spokojnym plażowaniu. Jeśli uda ci się rozłożyć ręcznik i wcisnąć miedzy innych wypoczywających, to i tak będziesz miał szczęście. Inaczej pozostanie spacerowanie deptakami zastawionymi stoiskami z torbami, obrusami, ciuchami i sztucznymi muszlami. A gdy zgłodniejesz – zjesz rybę. Najdroższą w swoim życiu.Przyjrzeliśmy się, jak spędzają wakacje ci, którzy wybrali się nad polskie morze. Wnioski? Wszędzie tłok i drożyzna, a przyjemność z plażowania żadna.

W Kołobrzegu jest tylu urlopowiczów, że znalezienie wolnego miejsca na plaży graniczy teraz z cudem. Podobnie jest w Mielnie czy w Unieściu.

– Cała plaża ludzi, ale nas to cieszy. Jak widać zmienna pogoda nie przeszkadza plażowiczom – mówi Rafał Jagielski z Centrum Promocji i Turystyki w Kołobrzegu. – Czy jest drogo? Muszę przyznać, że tak.

Teraz w środku sezonu podskoczyły jeszcze ceny noclegów. Za prywatną kwaterę trzeba zapłacić nawet 100 zł od osoby, a jeszcze w ubiegłym tygodniu było to np. 30 zł – dodaje Jagielski. Skąd taki drastyczny wzrost cen? Wszystko przez Sunrise Festival, który w Kołobrzegu odbędzie się już w najbliższy weekend. Organizatorzy imprezy spodziewają się tłumów.

Ale słono trzeba zapłacić nie tylko za nocleg. Wypożyczenie leżaka kosztuje ok. 5 zł za godzinę. Prawie tyle samo zapłacimy na plaży za zimne napoje. Bardzo drogie są wodne atrakcje: np. za 15 minut zabawy na szybkiej łodzi trzeba zapłacić 50 zł od osoby, tyle samo kosztuje przejażdżka na dmuchanym bananie.

Uważać trzeba też na ceny w smażalniach ryb, restauracjach czy lodziarniach. W Mielnie za porcję flądry w zestawie z frytkami i surówką można zapłacić nawet 40 zł. Dlatego miłośnikom ryb radzimy jechać do Unieścia, gdzie ryby prosto z morza oferują rybacy. W najpopularniejszej tamtejszej smażalni i wędzarni „Pirat” porcja ryby z pieczywem kosztuje ok. 12-15 zł.

Za grillowaną pierś kurczaka z ziemniakami w przydrożnej restauracji w Kołobrzegu zapłacimy ponad 30 zł. Popularne lody świderki kosztują nawet 7 zł, za gofra z wiśniami w galaretce trzeba zapłacić 5,5 zł.

– Przyjechaliśmy z żoną i dziećmi do Mielna na dwa tygodnie – opowiada Marek Jankowski z Warszawy. – Noclegi rezerwowaliśmy w maju, więc zapłaciliśmy mało, bo 35 zł od osoby. Ale nad morze wzięliśmy za mało pieniędzy. Już przekroczyliśmy budżet o kilkaset złotych, a przed nami jeszcze tydzień plażowania. Zastanawiamy się, czy wcześniej nie wrócić do Warszawy.

Michał Cessanis, Życie Warszawy, data publikacji: 20.07.2009

[tb_google_map]